Pin It

Wybrałaś miejsce porodu, zapoznałaś się z różnymi opiniami na jego temat, być może nawet odwiedziłaś w czasie ciąży dany szpital, by zadać kilka pytań i sprawdzić panujące w nim warunki. Wiedziałaś, gdzie się kierować, gdy zacznie się poród. A co jeśli po przyjeździe do wybranego szpitala okazuje się, że nie ma w nim miejsc?

„Tłoczno na porodówkach”, „Porodówki pękają w szwach!” „W kraju baby boom”, „Na porodówkach zacierają ręce” – od początku 2017 roku tego typu tytuły pojawiają się w mediach. Szacuje się, że w tym roku w Polsce urodzi się ponad 400 tys. dzieci. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce 7 lat temu. Z danych GUS wynika, że w ubiegłym roku urodziło się o prawie 13 tys. więcej dzieci niż w roku 2015. Z kolei według danych Narodowego Funduszu Zdrowia w styczniu tego roku urodziło się o 2,23 tys. więcej noworodków niż w tym samym okresie rok wcześniej (przy czym NFZ nie rejestruje porodów, za które nie płaci, czyli m.in. w szpitalach niepublicznych czy porodów domowych). Jak podaje GUS, w ubiegłym roku liczba ludności zwiększyła się głównie w czterech województwach: pomorskim, mazowieckim, małopolskim oraz wielkopolskim (przy czym w mazowieckim to wynik migracji, w pozostałych – przyrostu naturalnego). Choć aktualne dane nie wskazują jeszcze na to, by nadmiernie niepokoić się brakiem miejsc na porodówce, część mam zastanawia się, co robić, gdy z tego powodu nie zostaną przyjęte w wybranej placówce. Jak w takiej sytuacji powinien się też zachować personel szpitala?

Dziś poród? Nie u nas

Dla Marty Janus z Krakowa wszystko było jasne – w 38. tygodniu ciąży miała zgłosić się do szpitala, w którym pracuje jej lekarka prowadząca ciążę. Jej poprzedni poród zakończył się cesarskim cięciem i tym razem, z uwagi też na inne wskazania, miała mieć cesarkę. Tyle tylko, że jej syn postanowił przyjść na świat trochę wcześniej, bo już w 36. tygodniu ciąży. – Rano odeszły mi wody. Od dawna miałam już wybrany szpital, w którym chciałam, aby urodził się mój syn. Ze względu jednak na przedwczesny poród po konsultacji z lekarką postanowiłam jechać do innego miejsca, w którym jest lepsza opieka dla wcześniaków – opowiada Marta Janus. Był 20 października 2016 roku i, jak się okazało, tego dnia krakowskie porodówki były faktycznie oblegane.

Szpital to najczęściej wybierane miejsce porodu. Obecnie nie obowiązuje rejonizacja, można więc rodzić w dowolnym miejscu – w tym, które spełnia nasze oczekiwania. Czasami bywa, że kobieta po przyjeździe do danej placówki zostaje odesłana do domu. Tak się zazwyczaj dzieje, gdy jest jeszcze za wcześnie i poród na dobre się nie rozpoczął (sprawdź, kiedy jechać do szpitala). Wszystko zależy od sytuacji i zaawansowania porodu. „Jeżeli jest to pilne zgłoszenie, pacjentka ma skurcze albo odeszły wody, zawsze zorganizuje się u nas jakieś miejsce” – mówi położna z izby przyjęć z Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu. W niektórych placówkach, gdy jest tłoczno, pacjentki są czasami przyjmowane na oddział patologii ciąży i tam czekają aż zwolni się miejsce. „Gdy przyjechałam do szpitala ze skurczami regularnymi co parę minut, był komplet, więc przyjęli mnie najpierw na patologię ciąży, a po jakiś dwóch godzinach wysłali na porodówkę, bo zwolniło się miejsce. Nikt mnie do innego szpitala nie wysyłał. Porodówka ma to do siebie, że jest tam ciągły ruch. Nie ma co się martwic na zapas” – pisze julka80 na jednym z forów dla mam.

Bywają jednak sytuacje, gdy poród wyraźnie postępuje, a mimo to kobieta nie może zostać przyjęta, bo akurat w danej chwili szpital jest przepełniony. Tak było też w przypadku Marty.

– Przyjechaliśmy z mężem do szpitala. Siedziałam w poczekalni izby przyjęć, a po nogach ciekły mi wody płodowe. Po wejściu do gabinetu, przeprowadzeniu wywiadu i badaniu lekarz uznał, że faktycznie rozpoczął się poród. Od razu mnie jednak poinformował, że w tym dniu nie może już przyjmować więcej pacjentek – opowiada Marta Janus.

Lekarz zaczął kontaktować się z innymi placówkami. Najpierw z tą, którą wskazała Marta, ale tam również nie było miejsc. Dopiero trzeci szpital poinformował, że może ją przyjąć. Zamówiono transport, a zanim zjawiła się karetka, Marta czekała na korytarzu.

Tak się na ogół postępuje się, gdy placówka jest oblegana, jednak to, jak powinien zachować się w takiej sytuacji personel, nie jest uregulowane prawnie.

– Przepisy prawa generalnie nie wskazują, jak ma się zachować lekarz w różnych sytuacjach klinicznych (poza nielicznymi przypadkami), one po prostu mówią, że należy postępować zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Taki jest obowiązek lekarza i jednocześnie związane z tym prawo pacjenta do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. W przypadku kobiety rodzącej wszystko sprowadza się do tego, czy akcja porodowa jest już rozpoczęta i czy zachodzi konieczność hospitalizacji. Jeżeli te okoliczności zachodzą, powinno się pacjentkę przyjąć do szpitala – tłumaczy dr Paweł Brzezicki, adwokat z zespołu adwokaci-lekarze.pl, specjalizujący się w prawie medycznym. – Jeśli są wskazania do hospitalizacji, a w szpitalu brakuje miejsc, powinno się ustalić dostępność miejsc w innych szpitalach i zorganizować transport w asyście medycznej. Lekarz, względnie położna, o ile poród jest fizjologiczny, powinni być przy pacjentce, aby w razie konieczności zapewnić jej pomoc do czasu, aż zostanie przejęta przez inną placówkę. Zanim zjawi się karetka, kobieta powinna na nią czekać w miejscu, w którym istnieje możliwość szybkiej reakcji, jak chociażby w izbie przyjęć – dodaje.

Zamiast czekać na karetkę, Marta początkowo sama chciała jechać z mężem do innego szpitala. Tak byłoby dla niej szybciej i bardziej komfortowo, jednak lekarz nie wyraził na to zgody ze względu na postępujący poród. Zdarzają się jednak sytuacje, gdy rodząca zostaje w danej placówce poinformowana o braku miejsc i personel nie podejmuje żadnych działań.

– Wysłanie pacjentki wymagającej przyjęcia do szpitala do innego miejsca własnym transportem i bez asysty medycznej najczęściej będzie uważane przekroczenie granic dozwolonego ryzyka i błąd. Jeżeli w drodze do innego szpitala coś się stanie matce lub dziecku, wówczas w grę może wchodzić proces sądowy. Sam fakt bezzasadnego odmówienia opieki, bez względu na to, czy coś się stanie czy nie, daje szansę na zadośćuczynienie, właśnie z uwagi na naruszenie prawa pacjenta do świadczeń opieki zdrowotnej zgodnych z aktualną wiedzą medyczną – mówi mecenas Paweł Brzezicki. Jak dodaje, w sytuacji, gdy po przyjeździe do danej placówki okazuje się, że nie ma w niej miejsc, warto poprosić o pisemną odmowę przyjęcia do szpitala.

Zanim mały Mateusz pojawił się na świecie, musiał jeszcze chwilę poczekać. Gdy Marta zjawiła się w kolejnym szpitalu, w tym samym czasie do cesarskiego cięcia czekało jeszcze kilka innych pań. Chłopiec urodził się zdrowy, a w szpitalu spędził z mamą trzy dni. – Nie byłam zawiedziona, że nie urodziłam tam, gdzie chciałam. Zależało mi tylko na tym, aby czuć się bezpiecznie i aby otoczono nas dobrą opieką – mówi Marta Janus.

Polecamy: Planowane cięcie cesarskie – „na zimno” czy po wystąpieniu skurczów?

Warto mieć plan B

Fundacja Rodzić po Ludzku w ramach pracy nad portalem www.gdzierodzic.info prowadzi największą w Polsce bazę porodówek. Platforma pomaga kobietom w podjęciu decyzji o miejscu porodu. Przy każdym szpitalu w danym województwie podane są aktualne dane dot. m.in. wykonywania cesarskich cięć, nacięcia krocza, możliwości skorzystania ze znieczulenia. Kobiety mogą też oceniać dane placówki i pozostawiać swoje opinie, co – w połączeniu z dostępnymi danymi – pomaga świadomie zadecydować, gdzie rodzić. A to ważna decyzja, jak podkreśla Joanna Pietrusiewicz, prezeska Fundacji Rodzić po Ludzku.

– Kobiety chcą rodzić w bezpiecznych warunkach, ale mają też indywidualne potrzeby. Dobre miejsce porodu dla każdej oznacza co innego zarówno ze względu na potrzeby emocjonalne, jak i sytuację zdrowotną. Dobrze, aby dana placówka spełniała obydwa kryteria  – mówi Joanna Pietrusiewicz. – Zanim wybierzemy szpital, dobrze jest opracować plan porodu, przyjrzeć się swoim potrzebom i sprawdzić, czy wybrane przez nas miejsce im odpowiada. Warto poczytać, jaką opiekę gwarantuje szpital i zapoznać się z komentarzami kobiet, które w nim rodziły. Czasami ich opinie bardzo różnią się od tego, co opisuje szpital. Przede wszystkim ważne jest jednak świadome przygotowanie do porodu i dlatego zachęcamy, aby takich decyzji nie pozostawiać na ostatnią chwilę – dodaje.

Jak mówi Joanna Pietrusiewicz, bardzo pomocny w określeniu swoich potrzeb jest udział w zajęciach w szkole rodzenia lub spotkaniach z położną POZ. Każda z nas może bowiem od 21. tygodnia ciąży korzystać z bezpłatnych spotkań edukacyjnych u swojej położnej, o czym powinien poinformować lekarz ginekolog (więcej na ten temat dowiesz się tutaj). W czasie tych przygotowań do porodu można też porozmawiać z położną o swoich oczekiwaniach. – Położna dostarczy nam wiedzy, która bardzo często otwiera oczy na własne potrzeby – mówi prezeska Fundacji.

Fundacja Rodzić po Ludzku nie odnotowała w ostatnim czasie skarg z powodu braku miejsc na porodówkach. W razie czego Joanna Pietrusiewicz zaleca jednak, żeby zawsze mieć przygotowany plan B. – Warto mieć ustalone dwa miejsca do wyboru i zapoznać się wcześniej z dwiema placówkami. Dobrze jest sobie te miejsca oswoić, pojechać do nich i sprawdzić trasę dojazdu, którędy się wchodzi, czy gdzie jest izba przyjęć. Wszystkie te z pozoru błahe sprawy w trakcie porodu stają się istotne. Aby uniknąć dodatkowego stresu, warto zadbać o to wszystko wcześniej.

Najwięcej dzieci rodzi się latem

Pomimo głośnych tytułów w mediach, biorąc pod uwagę statystyki z poprzednich lat i ujemny przyrost naturalny, liczba porodów nie jest aż tak duża, by problem braku miejsc był faktycznie alarmujący. Sytuacja może wyglądać inaczej, gdy np. w jednym okresie w kilku pobliskich szpitalach trwa remont, co utrudnia na jakiś czas normalne funkcjonowanie placówek. Problemy mogą być też innej natury, np. kadrowej, z czym boryka się obecnie wieluńska porodówka. Od 12 czerwca do 10 lipca szpital powiatowy w Wieluniu wstrzymał przyjmowanie pacjentek, ponieważ z pracy odeszli wszyscy neonatolodzy. Do czasu przyjęcia nowych specjalistów, kobiety w powiatu wieluńskiego odsyłane są do innych szpitali, oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów.

Natomiast jak podaje GUS, najwięcej dzieci rodzi się latem. Najczęściej noworodki przychodzą na świat we wtorki (16,4 proc.), a najrzadziej w niedziele (10,4 proc.). W ubiegłym roku rekordowym dniem pod względem liczby narodzin był 13 września. Na świat przyszło wówczas 1447 dzieci.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz