Pin It

Ruth lorio od momentu odejścia wód relacjonowała przebieg wydarzeń na Twitterze i Facebooku. Domowy poród na żywo i niewyretuszowane, nieocenzurowane zdjęcia mogło podziwiać tysiące osób na świecie.

 „Ogólnie to poród odczuwam jak silne bóle miesiączkowe przychodzące w falach” , „Pomaga mi poruszanie się. Nie wyobrażam sobie bycia przykutą do łóżka pod kroplówką i telewizorem. Twittowanie też pomaga. Dobrze jest się czymś zająć!”, „O matko, ale mnie bolą plecy!” –  tak minuta po minucie relacjonowała akcję porodową Amerykanka. Później pojawiły się zdjęcia – przyszła mama z drinkiem w wannie, zwijająca się z bólu na kanapie, a wreszcie – z dzieckiem na rękach. Setki osób zadawało pytania i komentowało kolejne fazy porodu, a w końcu – tysiące miało okazje przeczytać o Ruth lorio na amerykańskich portalach informacyjnych. Zdjęcia z porodu Ruth – dziś mamy zdrowego chłopca, urodzonego 26 grudnia – możemy obejrzeć pod tym adresem .

A czy Ty odważyłabyś się na poród na Facebooku?

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz