Ewa Janiuk: Picie alkoholu w ciąży to jedna z form przemocy prenatalnej
Pin It

O tym, czym jest przemoc prenatalna i jak jej przeciwdziałać rozmawiamy z Ewą Janiuk, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, położną i współwłaścicielką NZOZ Zdrowa Rodzina w Opolu.

Często używa Pani określenia „przemoc prenatalna”. Co ono oznacza?

To dosyć nowe pojęcie. Przemoc to uniemożliwienie drugiemu człowiekowi optymalnego funkcjonowania i rozwoju. Wcale nie jest powiedziane, że mówimy o niej dopiero, gdy dziecko jest urodzone. Przemoc prenatalna to te działania, które nie dają mającemu się urodzić dziecku możliwości najlepszego rozwoju. Może ona przybrać postać zaniedbania medycznego, fizycznego i emocjonalnego. Przykładem może być zaniedbanie poszczególnych badań w ciąży, np. pod kątem HIV. Skierowanie na to badanie nie oznacza, że chcemy kogoś obrazić albo sugerujemy rozwiązły styl życia. Jeżeli wynik wyjdzie niekorzystnie, można wdrożyć takie postępowanie, aby dziecko mogło się bezpiecznie rozwijać i urodzić. Inne zaniedbanie dotyczy diety. Jakie klocki, taka budowla – jaki będzie materiał budulcowy, tak będzie rozwijał się organizm dziecka. Jeżeli ktoś ma tego świadomość, a faszeruje się chemią, chipsami, coca-colą, to jak tego nie zaliczyć do przemocy? Jednym z ewidentnych przykładów przemocy prenatalnej jest palenie tytoniu w ciąży i dotyczy to również biernego palenia. Przemocą jest też spożywanie w czasie ciąży alkoholu czy narkotyków. To dziecko ma prawo do życia w otoczeniu wolnym od toksyn.

Pamiętajmy jednak, że przemoc może być nie tylko fizyczna, lecz także psychiczna. Jest ona związana m.in. z brakiem możliwości rozwoju więzi albo poczucia bezpieczeństwa. Przy braku więzi kobieta nie będzie zainteresowana zrozumieniem i zaspokajaniem potrzeb dziecka. Gdy trafi na hałaśliwą imprezę, to nie zareaguje na gwałtowne ruchy dziecka, które będzie się bronić przed nadmiarem bodźców. W skrajnych przypadkach, gdy jest jeszcze problem z zaakceptowaniem dziecka, kobieta odrzuca je na zasadzie wyparcia i nie doprowadza do personifikacji tego istnienia. Mówi, że to jest brzuch, przedmiot, coś, co jej przeszkadza, stanowi zagrożenie. Niejednokrotnie dochodzi wtedy do przemocy fizycznej w stosunku do dziecka (np. uderzenia w brzuch w odpowiedzi na jego ruchy). Trzeba też zwrócić uwagę na to, że jeżeli ktoś pastwi się nad kobietą w ciąży, to automatycznie stanowi też zagrożenie dla tego mającego się narodzić dziecka. Każda forma przemocy wobec matki dotyczy również dziecka.

Z jaką formą przemocy prenatalnej spotyka się pani najczęściej?

Z każdą.

I co pani robi, gdy zauważy, że w danej rodzinie jest taki problem?

W przypadku dziecka w okresie prenatalnym mamy związane ręce. Osobowość prawną człowiek zyskuje dopiero w momencie, gdy się rodzi. Zaczyna istnieć, gdy jest zarejestrowany. Pozostają więc instytucje pomocowe, jak Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie czy organizacje pozarządowe.

Nierzadko chodzi o zorganizowanie wsparcia dla danej kobiety pod względem finansowym, materialnym, społecznym czy uruchomienie procedury Niebieskiej Karty. Niebieska Karta nie służy karaniu. To narzędzie pomocowe dla rodziny. Niejednokrotnie ta sama osoba, która jest sprawcą, pod wieloma względami w życiu sama była osobą poszkodowaną. W sytuacji przemocy prenatalnej zadanie położnej polega na tym, aby przekazać wiedzę i umiejętności typowo medyczne oraz nawiązać kontakt z instytucjami pomocowymi i uruchomić procedury.

Najważniejsze jest to, aby kobieta w ciąży czuła się bezpiecznie. Jeżeli sama kwestia tego, że jest w ciąży, będzie stanowiła dla niej problem życiowy, to zadziała wtedy instynkt samozachowawczy. Czy nam się to podoba, czy nie, on zawsze będzie miał pierwszeństwo. Jeśli coś jej zagraża, to w naturalny sposób zacznie pojawiać się wrogość w kierunku tego mającego się narodzić dziecka. Dlatego przede wszystkim tej kobiecie, która staje się mamą, trzeba zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Bez tego nie ma szans na wypracowanie więzi z dzieckiem. A dopóki ona nie zaistnieje, kobieta nie będzie w stanie wsłuchać się w potrzeby tego malucha oraz je realizować.

Co jakiś czas media donoszą, że pijana matka urodziła dziecko. W Polsce picie alkoholu w ciąży nie jest karalne. Jak pani widzi rozwiązanie tego problemu?

Nikt nie jest w stanie tego zabronić z prostej przyczyny. Nie ma możliwości udowodnienia, że ta kobieta robi komuś krzywdę, bo w systemie dziecko jako człowiek pojawi się dopiero po urodzeniu. A do tego czasu przez picie alkoholu w ciąży może dojść do uszkodzenia przednich płatów czołowych mózgu i FAS. Czasami nie występują pełne objawy FAS, ale będą się one ujawniać w przyszłości. To, co możemy teraz zrobić, to uwrażliwić środowisko, aby reagowało na widok palącej czy pijącej kobiety w ciąży. Jeżeli ktoś widzi taką kobietę, niech przekaże informację do ośrodka pomocy społecznej, aby uruchomić procedury. Niejednokrotnie położna z pracownikiem socjalnym trafiają do danej rodziny właśnie na skutek sygnału od sąsiadów. Ale restrykcyjnych możliwości nie ma żadnych.

A gdyby istniały?

Byłoby to o tyle dobre, że w przypadku kobiety w ciąży, która jest alkoholiczką albo narkomanką mielibyśmy możliwość zmuszenia jej do terapii i ograniczenia jej swobód obywatelskich, bo zagraża innym. Jeżeli byłaby możliwość takiego przymusowego leczenia, to przynajmniej zyskujemy czas, w jakim dziecko może się lepiej rozwijać. Obecnie z powodu niewydolności opiekuńczej to dziecko zostanie zabezpieczone, ale dopiero po urodzeniu. Deficyty pozostaną z nim na całe życie.

Sytuacje związane z piciem alkoholu w ciąży często są kojarzone ze środowiskami patologicznymi. Czy słusznie?

To całkowicie niesłuszne. Dalej pokutują mity na ten temat, przede wszystkim: „piwo to nie alkohol”, „lampka wina, zwłaszcza czerwonego, nie zaszkodzi i doskonale zadziała na czerwone krwinki”. Co z tego, że wino wpłynie na ilość czerwonych krwinek, skoro jednocześnie zniszczy dziecku przednie płaty czołowe mózgu odpowiedzialne za umiejętność myślenia przyczynowo-skutkowego? Być może mama będzie miała lepszą morfologię, ale jej dziecko będzie miało w przyszłości problem z wykonaniem prostych obliczeń. Kolejna sprawa to niewiedza personelu medycznego, który wprowadzają kobiety w błąd. Odnośnie palenia – to, co bardzo często słyszę od nałogowych palaczek – „Lekarz nie pozwolił mi nagle rzucić palenia, bo to by mogło stanowić zagrożenie dla dziecka”. Największa bzdura świata! Odnośnie picia alkoholu problem polega na tym, że dajemy na to społeczne przyzwolenie. W niektórych sytuacjach odmówienie wypicia alkoholu, np. za czyjeś zdrowie, uważa się za obrazę. Kobiety w ciąży też są do tego niejednokrotnie namawiane, żeby nie powiedzieć – przymuszane. Nigdy, przenigdy nie będzie za dużo informacji na ten temat, aby nie dawać przyzwolenia społecznego na tego typu sytuacje. Uważam, że nie powinno być przyzwolenia społecznego na widok siedzącej na ławce kobiety w ciąży pijącej alkohol. Nawet pod pretekstem zakazu picia w miejscu publicznym.

Pani zawsze na to reaguje?

Mam tendencję do reagowania we wszystkich tego typu sytuacjach. Czasami jest tak, że to zgłaszam i reagujemy już jako instytucja. Jeżeli bowiem widzę pijaną kobietę w mało ciekawym otoczeniu, to w tym momencie jakiekolwiek zwrócenie uwagi jest bez sensu, to nic nie da. Natomiast nie jestem obojętna. Skoro nie jestem w stanie przejść obojętnie obok dziecka zbyt mocno poprzykrywanego w wózku, to trudno, abym zbagatelizowała widok kobiety w ciąży sięgającej po papierosy. Najbardziej drażni mnie, jeżeli kobieta przebywa w towarzystwie osób palących i jest biernym palaczem. Nasze społeczeństwo nie dorosło do tego, aby zrozumieć, że każdy ma prawo przebywać w środowisku wolnym od dymu tytoniowego. Jeżeli na przystanku obok mnie stoi ktoś z papierosem w ustach, to ja nie mam wyboru, muszę tam być, nie mogę wpłynąć na to, w którą stronę leci dym. Jeżeli w danym miejscu jest kobieta w ciąży i ktoś nie potrafi zrozumieć, że ten dym szkodzi zarówno jej, jak i dziecku, to jestem bardzo rozjuszona. Niejednokrotnie dzieje się tak w relacji podwładny-przełożony. Niektórzy przełożeni nie stosują się do zakazu palenia w miejscu publicznym, a miejsce pracy się do nich zalicza. Kobieta w ciąży powinna mieć zagwarantowane miejsce pracy wolne od dymu tytoniowego. Inaczej to jest po prostu przemoc w stosunku do tego dziecka.

Czyli jako społeczeństwo powinniśmy reagować

Jestem przekonana, że tak. Pewne rzeczy są traktowane jako wystające poza normę. Każdy z nas ma potrzebę akceptacji przez otoczenie. Jeżeli będzie bardzo wyraźny przekaz skierowany do poszczególnych kobiet, co jest akceptowalne, a co nie, na pewno będzie to łatwiejsze do osiągnięcia. Ktoś może odpowiedzieć: „A co panią to obchodzi?”. Każdego z nas powinno to obchodzić. Z prostej przyczyny – rośnie nam kolejny podatnik. Jeśli będzie zdrowy, będzie zarabiał na naszą emeryturę. Jeżeli to dziecko będzie chore, z naszych wspólnych składek będziemy płacić za jego leczenie.

Nie da się wszystkich norm i zasad spisać w postaci prawa. Część norm jesteśmy w stanie sami stworzyć. Jako społeczeństwo na pewne rzeczy nie powinniśmy być obojętni, bo sami będziemy na tym cierpieć.

W jaki sposób rozmawia pani z tymi kobietami, które mają problem z sięganiem po używki w ciąży?

Jest jedna, podstawowa zasada  – dopóki nie dojdziemy do porozumienia i nie nawiążemy kontaktu, to żadne argumenty nie podziałają. Uruchomi się mechanizm obronny. Efekty pojawią się wtedy, gdy kobieta będzie czuła się bezpiecznie, będzie wiedziała, że nie stanowię dla niej zagrożenia, że jej nie oceniam. To, co działa, to każde pozytywne wsparcie. Uświadomienie, że trudno, nie daje rady rzucić całkowicie palenia, ale jej osiągnięciem jest już to, że nie wypaliła tego papierosa do końca. Od razu przypomina mi się jedna z moich najbardziej zbuntowanych i pokaleczonych podopiecznych. Cały czas walczyła ze wszystkimi dookoła. Trzy miesiące przed porodem rzuciła palenie i traktuję to jako jedno z moich największych osiągnięć zawodowych. Ktoś może się oburzać, uznać, że to nic wielkiego. Dla niej to było bardzo duże osiągnięcie. Nie jest sztuką przekazać komuś informacje, że takie zachowania szkodzą i matce, i dziecku. Liczy się wsparcie i stopniowa praca. To nie dotyczy tylko środowisk patologicznych. Niejednokrotnie są to panie jeżdżące najlepszymi samochodami, osoby na znaczących stanowiskach, szykujące wyprawki dla dziecka za ogromne pieniądze, ale same mające z wieloma rzeczami problem i w związku z czym nie radzą sobie w nowej roli. To są też te osoby, które w towarzystwie nie sięgną po lampkę wina, ale bez problemu zrobią to w domu i mają na to wytłumaczenie.

Jakie?

„Moja mama tak robiła i jestem zdrowa”,  „Bo lubię”,  „Raz na jakiś czas nic się nie stanie”, „Jedna lampka jeszcze nikomu w życiu nie zaszkodziła”.  To jest minimalizowanie problemu, zmniejszanie wartości pewnych prozdrowotnych zachowań.

A co pani myśli o piciu piwa bezalkoholowego?

Nie ma piwa bezalkoholowego. W jego składzie zawsze jest alkohol, a nie ma bezpiecznej dawki alkoholu w ciąży. Nawet część cukierków go zawiera.

Jak przeciwdziałać przemocy prenatalnej?

Najważniejszą formą przeciwdziałania przemocy prenatalnej jest profilaktyka. Przede wszystkim trzeba wspierać kobiety, rodzinę, poczucie bezpieczeństwa, bo wszędzie tam, gdzie go nie ma zaczyna się rodzić agresja. Trzeba wzmacniać kompetencje rodzicielskie. Kobieta ma czuć swoją siłę, dopiero wtedy będzie w stanie nawiązać więź z dzieckiem.

A kampanie na ten temat? Są skuteczne?

Wiedzy nigdy dość, dlatego że pewne rzeczy przenikają do podświadomości.  Trzeba też nazywać rzeczy po imieniu. Jesteśmy przyzwyczajeni do zaszufladkowanego słowa przemoc. Ono kojarzy się przede wszystkim z przemocą fizyczną, zazwyczaj mężczyzny wobec kobiety, a tak wcale być nie musi. Przemoc ma różne oblicza. O przemocy prenatalnej dopiero zaczyna się mówić.

Polecamy: Alkoholowy zespół płodowy (FAS) i jego skutki

Więcej na temat szkodliwości sięgania po używki w ciąży znajdziesz tutaj i tutaj.

Ewa Janiuk położna

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

5 KOMENTARZY

  1. Bitburger Alkoholfrei 0,0% nie ma ani grama alkoholu więc proszę nie wygadywać głupot że nie ma piw całkowicie bezalkoholowych. Poza tym jeśli piwo bezalkoholowe zawiera np. 0,5% alkoholu – jest to tak mała ilość że sącząc jedną butelkę alkohol spalany jest w trakcie konsumpcji. Trzeba by wypić duszkiem kilka butelek jedną po drugiej żeby alkohol trafił do organizmu dziecka. Mój lekarz powiedział że nie widzi przeciwwskazań żeby sączyć sobie jedno piwko bezalkoholowe nawet jeśli ma te 0,5%. A jeśli ktoś boi się nawet tego niech sobie kupi Bitburgera czy inne piwo 0,0% bo takie na polskim rynku są dostępne. Najgorsze co można zrobić z kobiety to chodzący inkubator.

  2. Zgadzam się z Moniką w 100%. Tą panią Janiuk musiałby chyba ktoś zdrowo natrząsnąć, bo większych bzdur w życiu nie słyszałam. Ja akurat jestem zdania że w wysokiej ciąży (kiedy dziecko ma różne układy ukształtowane i już tylko rośnie) pół lampki wina raz na 2-3 tygodnie nie zaszkodzi. Tak samo piwo bezalkoholowe (nawet jak ma 0,5%). To samo mówi mój lekarz, który jest szanowanym i znanym specjalistą w swojej dziedzinie i ordynatorem w szpitalu. Kobiety palące jeżeli zapalą raz na jakiś czas też nie robią jakiejś niewiadomo jakiej krzywdy swoim dzieciom, a to, że jeżeli palą nałogowo nie powinny nagle rzucać to akurat opinia wielu lekarzy. Powyższe argumenty to jednak tylko moje zdanie i niektórych lekarzy i ktoś może mieć odrębne. Ale żeby w ogóle coli i chipsów nie jeść w ciąży?! Żeby nie móc iść na wesele albo imieniny (imprezę rodzinną na której jest głośno)?! Przemocą jest zjedzenie chrupków?! Większych bzdur w życiu nie słyszałam, ta pani sama powinna iść do specjalisty (tylko od głowy!) bo traktuje kobiety w ciąży jak chodzące inkubatory którym nic nie wolno! Ciąża często nie jest wspaniałym stanem, a to coś boli, a to się kobieta źle czuje a ta kobieta chyba by chciała ją uczynić koszmarem i złem koniecznym z tymi wszystkimi zakazami…

  3. Bardzo jestem ciekawa, jak wygląda idealny świat zdaniem P. Janiuk – jak widzimy kobietę na imprezie, to wzywamy policję, która tę wstrętną nieodpowiedzialną matkę zamyka w więzieniu. Za cukierki z likierem – areszt domowy do końca ciąży. Papieros – może batożenie na rynku dla przykładu?
    To, co pani opowiada nie ma poparcia w żadnych badaniach naukowych. Tak, nie ma żadnych badań, które wskazują na to, że niewielkie dawki alkoholu są szkodliwe w ciąży. To jest wyłącznie ostrożność na wszelki wypadek, bo wiadomo, że duże są i nie ma jak przeprowadzić badań ustalających bezpieczną dawkę. To nie znaczy, że nie ma takiej dawki, to znaczy, że kobietom każe się uważać. A p. Janiuk może je sobie dzieki temu obsztorcowywać i terroryzować, kreując wizje dziecka z FAS bo matka zjadła cukierki w ciąży. No, nie. To samo dotyczy papierosów. Jak matka zapali raz czy drugi to nie stanie się absolutnie nic. Oczywiście można siać panikę podpierając się badaniami na dzieciach nałogowych palaczek. Ciekawe, czego jeszcze na wszelki wypadek zabronić ciężarnym, o co jeszcze społeczeństwo ma zadbać, za co jeszcze zgarniać z ławki i wołać straż miejską? Za to wspomniane nadmierne przykrywanie dzieci w wózku też wzywamy policję, czy tylko się nieproszeni wtrącamy?
    Wywiad- horror.

  4. Wypiłam 2drinki w bardzo wczesnej ciazy ok 3tc, jeszcze o niej nie wiedząc. Moje dziecko urodziło sie z wyglądem FAS… Nie ma dnia zebym o tym nie myślała. Nie zrozumiem kobiety, ktora swiadomie wypila jakikolwiek alkohol, nawet 0,5%. Ja do konca zycia bede miala wyrzuty sumienia…

  5. Przesada… ludzie nie popadajmy w paranoje… lampka wina raz na ruski rok jak to sie mowi to nie jest alkoholizm czy jakas patologia. Dystansu… chipsy czy jakis hamburger-na boga !!!! To smiertelna trucizna, czy jak? To nie wolno nic jesc? Jajka nie, sery nie, chipsy nie, nosz chol…. pozostaja salatki i owoce? Tylko owoce warketach rowniez nie sa tak do konca zdrowe… wiec, nie wolno nic? Przesada… z pieknego okresu jakim jest ciaza tworzyc tylko swiat zakazow i bac sie wyjsc na ulice bo moze krzywo stane i poleci ktos do opieki bo nie dbam o siebie… paranoja, tyle.

Odpowiedz