Koordynowana opieka nad kobietą w ciąży (KOC)
Pin It

Temat koordynowanej opieki nad kobietą w ciąży (KOC) wzbudza kontrowersje. Projekt w wielu środowiskach jest oceniany negatywnie, nie brakuje też krytyki ze strony kobiet. A to przecież one i ich rodziny odczują na własnej skórze wprowadzone zmiany. Od lipca rusza pogram pilotażowy, a co będzie dalej?

O co chodzi?

Pod koniec zeszłego roku pojawiły się informacje, że NFZ ma pomysł na zmianę systemu finansowania opieki i porodu. Zgodnie z projektem koordynowanej opieki okołoporodowej (KOC) do szóstego tygodnia po porodzie mamą będzie opiekował się jeden zespół lekarzy i położnych. Brzmi ciekawie, pomysł wzbudził jednak wiele wątpliwości. Liczne uwagi do projektu zgłosili położne, lekarze i organizacje pacjenckie. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych (NRPiP) zajęła stanowisko, że wprowadzenie projektu w życie przyniesie więcej szkody niż pożytku. Z kolei Federacja „Porozumienie Zielonogórskie” (PZ) oceniła, że projekt NFZ powinien zostać w całości odrzucony. Federacja uważa, że większość zapisów projektu jest nieprecyzyjna, wprowadzi chaos organizacyjny i w konsekwencji zdecydowanie pogorszy opiekę nad ciężarną i noworodkiem. Stowarzyszenie Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych Dobrze Urodzeni wystosowało specjalną petycję przeciwko wprowadzaniu zmian, pod którą podpisało się już ponad 6500 osób. Swoje wątpliwości wyraziła też Fundacja Rodzić po Ludzku, która wskazała na konieczność wprowadzenia licznych poprawek oraz odpowiedzi na wiele pytań ze strony NFZ. Fundacja uznała, że na tym etapie NFZ powinien przede wszystkim podjąć dialog z przedstawicielami różnych środowisk w tym również kobietami, aby skoordynowana opieka rzeczywiście odpowiadała na ich potrzeby.

Mimo tych uwag, w kwietniu p.o. Prezesa NFZ Andrzej Jacyna podpisał zarządzenie regulujące zasady funkcjonowania programu. W wojewódzkich oddziałach NFZ organizowane są spotkania dot. koordynowanej opieki. Jak poinformowała Centrala Funduszu od lipca placówki medyczne, które przystąpią do konkursu i spełnią określone kryteria, mogą realizować program, a przyszłe mamy – korzystać z nowych rozwiązań. Na początku roku Tadeusz Jędrzejczyk, pełniący wówczas funkcję prezesa NFZ, w wypowiedzi dla Dziennika Gazety Prawnej poinformował, że jeżeli program się sprawdzi, zostanie wprowadzony w całej Polsce jako standard.

Wokół tematu od miesięcy toczą się gorące dyskusje. Wystarczy się im przyjrzeć, aby zauważyć, że same kobiety też nie podchodzą do tematu entuzjastycznie. Bo co to w praktyce oznacza właśnie dla nich?

Opieka okołoporodowa: jak jest teraz?

Obecnie kobieta może sama wybrać osobę prowadzącą ciążę, położną i szpital, w którym chce rodzić. Nie obowiązuje rejonizacja, może więc wybrać dowolną placówkę, a jej lekarz, położna i pielęgniarka mogą pracować w zupełnie różnych miejscach. Od 21. tygodnia ciąży kobiecie przysługują bezpłatne spotkania edukacyjne z położną, w trakcie których przygotowuje się do porodu. Wraz z położną może sama ustalić program przygotowań i indywidualnie dobrać tematy, które chciałaby poruszyć. Problem w  tym, że wiele kobiet o tym nie wie. Standard opieki okołoporodowej nakazuje lekarzom, aby między 21. a 26. tygodniem ciąży skierować pacjentkę do położnej podstawowej opieki zdrowotnej w celu objęcia opieką. I choć wystarczyłoby po prostu przekazać jedną informację, niewiele kobiet dowiaduje się o takiej możliwości od swojego lekarza. Tymczasem kobieta w ciąży (albo jeszcze wcześniej) może sama wybrać położną i złożyć u niej deklarację. To istotne, aby pomiędzy nią, a położną była chemia, co przekłada się na dalszą współpracę. Po narodzinach dziecka ta sama położna może objąć opieką mamę i noworodka w ramach tzw. wizyt patronażowych. Każdej kobiecie przysługuje po porodzie od 4 do 6 takich spotkań w jej domu.

Jeszcze wcześniej kobieta może spokojnie podjąć decyzję, gdzie chce rodzić. Przez całą ciążę ma czas na to, aby zapoznać się z placówkami w swojej okolicy, wybrać się w odwiedziny do szpitala, przeanalizować swoje potrzeby i zgodnie z nimi świadomie wybrać miejsce porodu.

Co się zmieni? 

Koordynowana opieka okołoporodowa wywraca tę kolejność. Na początku kobieta przystępująca do programu KOC będzie musiała wybrać szpital. Od tego momentu będzie pod jego opieką. To szpital będzie koordynował opiekę nad ciężarną, nawet w zdrowej, fizjologicznej ciąży (co nie sprzyja zmniejszeniu medykalizacji). Następnie kobieta wybiera osoby, które będą sprawować nad nią opiekę (lekarza ginekologa-położnika i lub/położną), ale tylko spośród tych, którzy przystąpili do programu.

– Głównym celem wprowadzenia w formie pilotażu koordynowanej opieki nad kobietą w ciąży (KOC) jest zapewnienie zarówno mamom, jak i nowo narodzonym dzieciom kompleksowej opieki na każdym etapie ciąży, porodu oraz połogu, a także pełnej dostępności do świadczeń zgodnie ze wskazaniami medycznymi. Chodzi o poprawę opieki nad kobietą w ciąży poprzez zapewnienie skoordynowanej opieki obejmującej porady specjalistyczne, przedporodową i poporodową opiekę położnej, poród, a w przypadku wskazań medycznych – także leczenie szpitalne – mówi p.o. rzecznika prasowego Narodowego Funduszu Zdrowia Sylwia Wądrzyk.

Jak zapewnia NFZ, po wybraniu KOC kobieta dodatkowo otrzyma realizację świadczeń przez zespół medyczny (lekarz, położna, edukator laktacyjny), opiekę w ośrodku o odpowiednim poziomie referencyjnym, plan opieki przedporodowej i plan porodu, a także całodobową możliwość kontaktu telefonicznego oraz uzyskania konsultacji.

– W aktualnym systemie zapewnione są wszystkie wskazane zasady organizacji opieki okołoporodowej. Doskonale określone są zasady współpracy pomiędzy poszczególnymi placówkami.  Nieprawidłowości w funkcjonowaniu aktualnego systemu opieki okołoporodowej spowodowane są nieprawidłową realizacją kontraktów NFZ oraz nieprzestrzeganiem obowiązującego prawa –  mówi Ewa Janiuk, położna, współwłaścicielka NZOZ Zdrowa Rodzina w Opolu, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. – Dotychczasowy model opieki, prawidłowo sprawowany, zapewnia dokładnie to samo, jednak z możliwością samodzielnego doboru członków zespołu terapeutycznego spośród wszystkich świadczeniodawców, a nie jedynie ograniczających się do wskazanych przez szpital. Pomimo braku takiego świadczenia finansowanego przez NFZ w rzeczywistości rolę koordynatora pełni aktualnie lekarz prowadzący lub położna i z tą osobą, jako zaufaną, podopieczna pozostaje w ścisłym kontakcie. Możliwości koordynowania pozbawione zostaną dwa najbliższe kobiecie podmioty – lekarz ginekolog i położna – dodaje.

Do programu mogą przystąpić te placówki, które deklarują minimum 600 porodów rocznie. Cały zespół sprawujący opiekę nad ciężarną otrzyma pulę pieniędzy do podziału. Po zakończonej opiece mama oceni jej jakość poprzez wypełnienie ankiety. Na podstawie jej wyniku, szpital otrzyma premię. Finansowanie z NFZ wzrośnie m.in. za duży odsetek pozytywnych opinii, za mniejszy odsetek cesarskich cięć, czy za małą liczbę porodów przedwczesnych.

Wątpliwości

NFZ wdraża już program koordynowanej opieki. Pozostaje tylko pytanie, czy ktoś zapytał wcześniej kobiety o to, jakiej opieki oczekują? Po co proponować im zespół specjalistów w pakiecie, skoro obecnie same mogą ich dobrać według swoich potrzeb? Jak podsumowała to jedna z internautek: Potrzebujesz marchewkę, a musisz brać cały zestaw rosoły. Gorzej, jak pietruszka jest zgniła…

Kto pojawi się w tych zespołach? To szpital jako koordynator zadecyduje z kim podpisze umowę. Może się okazać, że nie podpisze jej np. z położną, która dotychczas sprawowała nad nami opiekę. Czy położna z zespołu KOC dojedzie też na wizytę patronażową do domu matki i noworodka? Co w sytuacji, jeśli ich dom oddalony jest od szpitala o 30 km? I czy kobieta w zdrowej, fizjologicznej ciąży musi być pod kontrolą szpitala? Czy nie lepiej też, aby w razie potrzeby mama dzwoniła do swojej zaufanej położnej, niż na specjalnie stworzoną infolinię? To tylko niektóre z wątpliwości. Co na to wszystko kobiety?

Do położnej miałam numer komórkowy i mogłam dzwonić kiedy chciałam. Odbierała ona i wszystko zawsze wiedziała. A co mi da pani na infolinii, która nie zna mnie, ani mojego przypadku i nigdy nie widziała mnie na oczy?

Moją ciążę prowadzi lekarz z przychodni POZ, położną mam z zupełnie innego ośrodka, a szpital, który prawdopodobnie wprowadzi koordynowaną opiekę jest 20 km od mojego miejsca zamieszkania. Nie wyobrażam sobie zmiany ani lekarza, ani mojej położnej na inne osoby, tylko dlatego, że tego będą wymagać w szpitalu, a nie mam pewności, że osoby, które się mną opiekuą, podpiszą kontrakty ze szpitalem – ośrodkiem koordynującym. Cały ten pomysł ze zmianą opieki nad ciężarną jest nieprzemyślany… W tej chwili ciężarna na nieograniczony niczym wybór lekarza i położnej, dlaczego jej to zabierać…?

A czemu koordynatorem takiej opieki nie może zostać położna? Niech ona prowadzi ciążę, zleca badania, kontaktuje się z lekarzem, pilnuje, by poród w szpitalu przeprowadzono właściwie. Po co do stanów fizjologicznych mieszać lekarzy? Przecież taka opieka jest tańsza, skuteczniejsza i bardziej dostępna. Świat już dawno na to wpadł, my wracamy do lat 80., kiedy wszystko, co związane z porodem, traktowano jako potencjalne zagrożenie dla życia…

Proszę Pani/Pana… nie będzie wyboru. Jeśli położna nie będzie „refundowana” – nie dostanie pieniędzy od NFZ na prowadzenie ciąży, edukacji, patronaży itp. to jej opieka nie będzie bezpłatna. Pieniądze te dostanie szpital, który będzie chciał zatrudnić położną, oferując jej grosze. Położnym nie będzie się to opłacało i odejdą… wyboru nie będzie…

Kobieta będzie miała wybór, ale tylko przez chwilę. Z czasem rząd wygasi jeden z programów, oczywiście ten, który będzie się im lepiej opłacał. Czyli zostanie opieką skoordynowana i  pacjentka nie będzie już miała wyboru. Dają 2 opcje żeby nikt nie krzyczał, a potem po cichu jedną z opcji zginie. Już nie raz tak było.

Opieka koordynowana nad kobietą w ciąży jest z założenia błędna. Ciąża fizjologiczna nie jest chorobą i nie powinna być prowadzona i koordynowana przez szpitale (zresztą zadłużone finansowo). Ciąża fizjologiczna – prawidłowa , w całości bez nadzoru szpitalnego powinna leżeć w kompetencjach wykształconych położnych, tak jest w krajach, gdzie notuje się najniższe współczynniki umieralności noworodków.

– to tylko niektóre z licznych wypowiedzi na ten temat w internecie.

Zdaniem położnych wprowadzenie KOC ogranicza kobiecie wybór. Po przystąpieniu do programu będzie pod opieką tego lekarza i tej położnej, którzy są współrealizatorami KOC. W licznych powiatach, gdzie wybór szpitala jest ograniczony, to szpital będzie decydował, kto może sprawować opiekę okołoporodową.

NFZ zapewnia z kolei, że nowe rozwiązania nie ograniczają praw kobiet. – Wbrew obawom niektórych przedstawicieli środowiska położnych, intencją NFZ jest podniesienie prestiżu i znaczenia zawodu położnej. Warto podkreślić, że nowe rozwiązania nie ograniczają praw kobiet, ale po raz pierwszy dają możliwość prowadzenia ciąży przez położne w ramach świadczeń finansowanych przez NFZ. Ciężarna będzie mogła zgłosić się do programu na każdym etapie ciąży i wybrać, kto (lekarz czy położna) będzie sprawował nad nią bezpośrednią opiekę – mówi Sylwia Wądrzyk.

– Gdyby intencją NFZ było pełniejsze wykorzystanie potencjału położnych, nie byłby tworzony kolejny system, w którym samodzielność zawodowa położnej pozostaje papierową fikcją. Samodzielnie pracujące położne nadal nie mają możliwości prowadzenia ciąży fizjologicznej, co oznacza nierówne traktowanie podmiotów leczniczych, preferowanie jednej grupy zawodowej i ograniczenie prawa kobiety do wyboru położnej jako osoby prowadzącej ciążę – komentuje Ewa Janiuk (obecnie możliwe jest bowiem prowadzenie ciąży u położnej jedynie odpłatnie, nie w ramach NFZ).

Wiceprezes NRPiP zwraca też uwagę na inny problem – po wybraniu KOC edukacja przedporodowa odbędzie się w szpitalu. – Z raportów organizacji konsumenckich wynika, że przyszpitalne szkoły rodzenia często nie informują o prawach pacjenta, prawdopodobnie dlatego, by minimalizować problemy z tzw. trudnymi pacjentami – mówi Ewa Janiuk – W KOC, po wejściu do systemu, istnieje obawa formowania potrzeb podopiecznej przystających do własnych rozwiązań organizacyjnych, w celu uzyskania jak najwyższej oceny – dodaje Ewa Janiuk.

Już teraz wiadomo, że obowiązujący od 2012 roku standard opieki okołoporodowej w wielu placówkach nie jest przestrzegany, a świadoma pacjentka domagająca się respektowania swoich praw nierzadko zderza się ze szpitalną rutyną. – Bardzo ważne jest, by jak największa grupa pacjentów dowiedziała się jakie mają prawa, ponieważ  brak tej wiedzy leży w interesie podmiotów nierealizujących kontrakty w sposób zgodny z prawem – mówi Ewa Janiuk.

Rzecznik prasowy NFZ zapewnia, że po wprowadzeniu KOC mają równolegle funkcjonować dwa modele opieki okołoporodowej – dotychczasowy i nowy (KOC). – Kobieta może zdecydować się na dotychczasowy model opieki albo wybrać placówkę realizującą świadczenia w ramach opieki koordynowanej, gdzie ciężarna ma również prawo wyboru osoby sprawującej nad nią opiekę – lekarza (ginekologa-położnika) lub/i położnej – mówi Sylwia Wądrzyk.

– Dotychczasowe informacje dotyczące zasad funkcjonowania i finansowania równolegle dwóch systemów opieki okołoporodowej opierają się jedynie na ustnych, często skrajnie różniących przekazach przedstawicieli NFZ podczas spotkań ze świadczeniodawcami jako odpowiedzi na szczegółowe pytania zainteresowanych – mówi Ewa Janiuk.

Potwierdza to Lucyna Mirzyńska, położna, współwłaścicielka NZOZ Położne Środowiskowo-Rodzinne:

– Wciąż nie ma oficjalnej informacji na ten temat. Do tej pory żadne świadczenia nie mogły istnieć równolegle. To przecież tak, jakby dwa razy zapłacić za tę samą usługę. Trudno w to uwierzyć  – mówi.

Co na to położne?

Największy sprzeciw wobec proponowanych zmian zgłaszają położne. Ich zdaniem KOC ograniczy kobietom swobodę w wyborze położnej. Położne protestują też w swoim imieniu. Po okresie pilotażu mogą być zmuszone do zamknięcia indywidualnych praktyk i przejścia do programu. Niewiadomo jednak, czy szpital będzie chciał podpisywać kontrakty z położnymi spoza placówki.

Polecamy: Po co kobiecie położna?

–  Najprawdopodobniej nie, a świadczeniodawca, czyli NFZ, nie narzuci takiej potrzeby. Szpital zapewne zatrudni położne, które pracują przy placówkach. Poza tym jako położna samodzielna nie chcę być zatrudniona przez szpital. Nie wiem jednak, czy będę mogła z nim współpracować, bo do tej pory nie ma żadnych odpowiedzi wiążących – mówi Lucyna Mirzyńska. – Ta dezinformacja jest niekorzystna także dla pacjentów. Niedawno dzwoniła do mnie kobieta, która jest teraz w trzeciej ciąży i ona nie wie, czy po uruchomieniu KOC będzie mogła pozostać pod moją opieką, czy nie. To budzi niepokój – dodaje.

– Kobieta, która będzie chciała prowadzić ciążę w ramach opieki koordynowanej jednocześnie nadal może korzystać z opieki swojej położnej poz. Położne poz zachowują wszystkie aktywne deklaracje wyboru zapisanych do nich kobiet – twierdzi Sylwia Wądrzyk.

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych w oficjalnym stanowisku negatywnie oceniła projekt i wniosła o jego odrzucenie w całości. NRPiP proponuje, aby usprawnić wdrażanie istniejącego już standardu opieki okołoporodowej, wzmocnić pozycję położnej, zapewnić finansowanie świadczeń dla położnych poz w celu prowadzenia ciąży oraz umożliwić równy dostęp wyboru miejsca porodu kobietom w ciąży (bezpłatny dostęp do świadczeń okołoporodowych w domu, domu narodzin, szpitalu).

Swój sprzeciw wyraziły też położne rodzinne, które przygotowały specjalny list. Podkreślają w nim, że zgodnie z ustawą o zawodzie pielęgniarek i położnych ich zawód jest samodzielny i niezależny (dowiedz się więcej o kompetencjach położnych). Oznacza to, że mogą otwierać własne praktyki i podpisywać samodzielne kontrakty z NFZ. Ich zdaniem proponowane zmiany uderzają w najbardziej przedsiębiorcze oraz najbardziej zaangażowane i oddane swojej pracy położne rodzinne i odbierają prawo do swobody działalności gospodarczej i degradują znaczenie ich profesji, a wprowadzenie programu będzie oznaczało konieczność zamknięcia gabinetów i praktyk położnych. „Położnictwo w Polsce zmierza w złym kierunku. Zamiast podnosić prestiż i znaczenie położnej, jak ma to miejsce w krajach Europy Zachodniej, degraduje się nas do roli podwykonawczyń. W wielu miejscach już tak się dzieje: prym wiedzie lekarz, a wykwalifikowana położna wykonuje pracę rejestratorki, telefonistki i sprzątaczki, przez co nie ma czasu na opiekę nad pacjentkami w domu. To marnotrawienie wiedzy i kwalifikacji położnych” – piszą.

– Nie oznacza to, że nie chcemy współpracować z lekarzami. Chodzi jednak o współpracę, a nie o zależność zawodową. Jako położna rodzinna pracuję indywidualnie z pacjentem w domu, nie jestem zatrudniona przez lekarza. Nie muszę tych wizyt konsultować z lekarzem, bo pozwalają mi na to moje kompetencje – mówi Lucyna Mirzyńska. – Ponadto jako położna prowadząca własną działalność muszę przeanalizować, czy po wprowadzeniu tych zmian będę w stanie utrzymać firmę. To zależy od tego, ile położne samodzielne będą mogły zrobić równolegle do funkcjonowania KOC. Okazuje się, że albo niewiele, albo nic. Kolejnym zagrożeniem jest też wprowadzenie opieki koordynowanej w poz, co wykluczy z rynku samodzielne położne – dodaje.

Stowarzyszenie Niezależna Inicjatywa Rodziców i Położnych Dobrze Urodzeni (DU) sprzeciwiła się wprowadzeniu łącznego kontraktowania świadczeń w zakresie kompetencji lekarza, pielęgniarki i położnej przez jednego świadczeniodawcę. „Pacjent będzie zobligowany do wypełnienia jednej wspólnej deklaracji w ramach usług lekarza, położnej i pielęgniarki. Do tej pory pacjenci mogli wg własnej woli wybrać dowolnego świadczeniodawcę, wypełniając trzy odrębne dokumenty (…). Uważamy, że jest to zamach na samodzielność zawodową pielęgniarek i położnych jak również milowy krok do wyrugowania tych podmiotów leczniczych z rynku świadczeń medycznych opłacanych z publicznych funduszy. Ma to znamiona działań stwarzających korzystne warunki jedynie wybranemu świadczeniodawcy” – piszą w swojej petycji.

Zdaniem Stowarzyszenia uruchomienie KOC wprowadzi centralizację opieki okołoporodowej. Skupi ją w dużych podmiotach leczniczych, co oznacza ograniczenie dostępności świadczeń dla pacjentek z odległych, małych miejscowości. Położne rodzinne zwracają też uwagę na to, że w projekcie zarządzenia nie ma mowy na środkach finansowych przeznaczonych na wizyty domowe.

– Najbardziej ucierpią na tych zmianach pacjentki z małych ośrodków – mówi Lucyna Mirzyńska. – Wygląda na to, że samodzielne położne nie będą mogły prowadzić tak jak dotychczas  bezpłatnej edukacji przedporodowej, więc kobiety będą musiały same dojechać na zajęcia do szpitala. Nadal nie wiemy też kto ma kontynuować opiekę nad kobietą w domu, po narodzinach dziecka. Czy ta położna, która pracuje w szpitalu i jest zobowiązana grafikiem szpitalnym? Czy będą wizyty domowe? Co stanie się z małymi szpitalami, które mają mniej niż 600 porodów rocznie, a które są nierzadko jedynym miejscem pracy dla znacznej części personelu? Wchodzi projekt, ale nie ma wytycznych – podsumowuje Lucyna Mirzyńska.

Co dalej?

– Program opieki koordynowanej będą realizować placówki wyłonione w postępowaniach konkursowych ogłoszonych przez oddziały wojewódzkie NFZ. Szacujemy, że będzie ich w skali kraju kilkanaście, tymczasem świadczenia w zakresie położnictwa i ginekologii realizuje w sumie blisko 400 podmiotów. Z założenia pilotażowy program będzie więc realizowany przez niewielką liczbę placówek – mówi Sylwia Wądrzyk i dodaje, że wykaz placówek będzie dostępny na stronach internetowych oddziałów wojewódzkich NFZ po zakończeniu postępowań konkursowych.

Niestety, wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi. Tymczasem mamy biorą sprawy w swoje ręce i przy okazji akcji „Kobiety i Położne. Razem” wysyłają listy do NFZ i ministra zdrowia. To w końcu wspólna sprawa: nie tylko położnych, lecz także kobiet. U jednych i drugich proponowane zmiany budzą przede wszystkim niepokój.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

3 KOMENTARZY

  1. Czyli to oznacza, że już na początku ciąży obowiazkowo bede musiała się zapisać do szpitala ? I nie moge po prostu sobie zrezygnowac i wybrac nawet innej, prywatnej placówki? To chore!

  2. Nie rozumiem, dlaczego kobieta musi wybierać szpital. A jeśli nie chce rodzić w szpitalu, tylko we własnym domu lub w domu narodzin, lub w prywatnej klinice? Naganny powrót do medykalizacji ciąży i porodu. Szpital powinien zajmować się chorobami, a nie fizjologią… Ten program może mieć też złe skutki społeczne – kobiety będą miały więcej złych doświadczeń, będą zderzać się ze szpitalną biurokracją i niedostępnością specjalistów, nie będą mogły rodzić po ludzku, najpierw zasugeruje im się, że nie są w stanie same donosić i urodzić własnego dziecka, po czym zostaną z tym wszystkim całkiem same… I nie będą chciały więcej tego przeżywać i rodzić więcej dzieci.

    Takie działania mają dla mnie przekaz: „Obywatel sam nie wie, jak się sobą właściwie zająć. Tylko Państwo może sprawować należytą opiekę nad obywatelem.”

  3. Długo nie trzeba było czekać na komentarze kobiet, które to już mają problem. Nie doś, że wszystko za darmo…to jeszcze swoje wywody będą wrzucać. Artykuł nie został przez Was doczytany…. Więc może kilka razy go przeleccie..do momentu aż zrozumiecie.

Odpowiedz