Pin It

Ciąża i okres połogu to czas, w którym skóra i oczy stają się szczególnie wrażliwe. To z kolei uniemożliwia często stosowanie dotychczasowych kosmetyków do makijażu. Które eko kosmetyki do oczu sprawdzą się w ciąży?

Trend Sensitiv, Laverana, ok. 45 zł, 4,5 ml

W składzie tuszu znajdują się składniki spotykane zwykle w odżywkach, co stanowi dobrą wiadomość.  W przeciwieństwie do zwykłych tuszy mamy pewność, że ten nie osłabi rzęs, ale je odżywi – zawiera olejek z jojoba i słonecznika, a także wodę różaną. Tusz otrzymał certyfikat NaTrue i Vegan. Tusz ma widoczny, ale niezbyt głęboki czarny kolor. I choć pomalowane nim rzęsy rzeczywiście stają się grubsze i bardziej widoczne, po kilku godzinach spędzonych na zewnątrz tusz… zniknął, pozostawiając tylko nieco czarnego pyłu w okolicach oczu. Na krótkie przyjęcie to więc dobra propozycja, ale nie na cały dzień na mieście, szczególnie na ostrym słońcu lub w deszczu.

Tusz wydłużający Benecos, ok. 23 zł, 8 ml

Benecos przywraca nadzieję w kosmetyki ekologiczne, przynajmniej pod względem ceny – ten tusz kosztuje tyle samo, co najpopularniejsze „zwykłe”  tusze z drogeryjnej półki. Jest przy tym prawie dwukrotnie pojemniejszy w porównaniu do tuszu Laverana! Niestety, na tym kończą się plusy. Z dobroczynnych substancji w składzie ma dodatkową witaminę E i wyciąg z aloesu – trochę mało, jak na kosmetyk naturalny. Został wyróżniony certyfikatem BDIH. Jednak efekty użycia mocno mogą rozczarować. Choć po dwukrotnym nałożeniu rzeczywiście udało się uzyskać czarne jak węgiel „firanki”, dwie godziny później pozostał z nich tylko „efekt pandy” i to pomimo pomalowania tylko górnych rzęs!

Logona, tusz pogrubiający, ok. 60 zł, 8 ml

Tusz wyróżniony certyfikatem NaTrue zawiera wosk pszczeli, oleje rycynowe, słonecznikowe i z nasion brokułu – imponująca lista składników pielęgnacyjnych, która sprawia, że nie potrzebujemy już odżywki. To nie koniec dobroczynnych substancji, bo producent deklaruje, że „wszystkie nowe produkty do makijażu LOGONA zawierają specjalny kompleks Anti-Aging zapobiegający starzeniu się skóry: wyciąg z nasion jabłka, olej żurawinowy oraz algi brązowe Alaria Esculenta, a mieszanka puły z kamieni szlachetnych – ametystu, kryształu górskiego i bursztynu – nadaje  rzęsom zdrowy wygląd”. Właśnie tego spodziewałabym się po kosmetyku naturalnym, a nie – jak u powyższego konkurenta – banalnej witaminy E i aloesu. Nie mam więc żadnych zastrzeżeń co do wartości pielęgnacyjnej tuszu. A co z trwałością samego tuszu? Przetrwał na rzęsach około pięciu godzin i choć pod koniec nie był już zbyt widoczny, nie pozostawił dramatycznego efektu pandy jak tusz Benecos.

Anne Marie Borlind, ok. 50 zł, 7,5 ml

Mam dużą słabość do kosmetyków tej marki po zakupie serum z witaminą C, które zniewalało zapachem, wyglądem i działaniem. Dlatego mocno zdziwiło mnie samo opakowanie tuszu – przypomina raczej zakup ze sklepu typu „wszystko za 5 zł”, niż markę z wyższej półki… Do tego na opakowaniu i w Internecie trudno doszukać się informacji o składzie. Wertując jego skład na stronie jednego z zagranicznych sklepów, tusz zawiera olej z jojoby, nasion sezamu, rycyny i wosk pszczeli. Można używać tej mascary wymiennie z odżywką. Na rzęsach utrzymuje się zaledwie kilka godzin, ale po doświadczeniach z pozostałymi mascarami już mnie to nie dziwi.

Który wybieram?

Na moich rzęsach najlepiej sprawdził się tusz  Logona – nie dość, że pełen substancji o dobroczynnym działaniu, to jeszcze utrzymuje się na rzęsach nie gorzej, niż niektórzy tradycyjni konkurenci. Zaskoczyło mnie też to, że w przeciwieństwie do wielu ekologicznych kosmetyków, tusze nie były droższe, niż konkurenci z drogerii – Benecos jest tańszy choćby od popularnych kosmetyków L’Oreal czy Max Factor. Warto wziąć przy tym pod uwagę koszty stosowania tradycyjnych tuszy – tu mamy 2w1: odżywkę i tusz, a dodatkowo rzęsy z czasem stają się zdrowsze i nie wypadają. Największy minus powyższych mascar? Brzydkie opakowania… Właściwie wszystkie przypominają tanie mascary. Dziś już nawet takie kosmetyki często kuszą opakowaniami, więc w przypadku tuszy za 60 czy 50 złotych trudno mi zrozumieć chęć zaoszczędzenia na wyglądzie.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz