Pin It

W 1974 roku Amerykanka Clair Lotus Day urodziła w szpitalu syna i zabrała go do domu z nieprzeciętą pępowiną. Tak narodził się Trimurti – pierwsze na świecie lotosowe dziecko.

Patrycja Zielińska pierwszy raz o porodzie lotosowym usłyszała w 2006 roku od swojej koleżanki. Spodziewała się wtedy trzeciego dziecka. – To był impuls. Od razu poczułam, że chcę dowiedzieć się więcej na ten temat. Wiedziałam też, że będzie się to wiązało z porodem w domu – wspomina Patrycja Zielińska, doula i propagatorka porodów lotosowych. Później zaczęło się przeszukiwanie informacji w internecie i nawiązywanie kontaktu z osobami, które tego doświadczyły. – Wszyscy mówili, że jest to bardzo łatwy do przeprowadzenia poród i abym niczym się nie przejmowała – mówi doula. Patrycja Zielińska ma teraz czworo dzieci – dwoje urodzonych w szpitalu i dwoje urodzonych w domu, lotosowo.

Lotosowo, czyli jak?

Poród lotosowy przebiega tak samo jak poród naturalny z jedną różnicą – nie oddziela się dziecka od łożyska. – Poród lotosowy polega na tym, że nie przecina i nie zaciska się pępowiny. Oddzielenie noworodka od łożyska przebiega zgodnie z naturalnymi mechanizmami – wyjaśnia Katarzyna Płaza-Piekarzewska, położna. Nieprzecięta pępowina zasycha i odpada samodzielnie. Zwykle trwa to ok. 2,5–7 dni.

Łożysko i jego siła życiowa

Historia porodów lotosowych sięga lat 70. i wiąże się z osobą Clair Lotus Day, która nazywała się „jasnowidzem, pielęgniarką i nauczycielem”. – Clair Lotus Day potrafiła zobaczyć aurę, tj. pole energetyczne człowieka. Przez wiele lat pracowała z chorymi ludźmi i w trudnych dla nich momentach potrafiła tę aurę zaobserwować, dochodząc do wniosku, że w jakiś sposób w polu energetycznym istnieje zapis związany z łożyskiem. Uznała, że nieprzecinanie pępowiny może być czymś ważnym – mówi Patrycja Zielińska, która sama na poród lotosowy zdecydowała się intuicyjnie, bez znajomości teorii.

Jak przyznaje Katarzyna Płaza-Piekarzewska, cały rytuał oraz historia tych porodów są bardzo ciekawe. – Często wybór takiego porodu jest uwarunkowany kulturowo i wynika z przekonania, że dziecko wraz z łożyskiem stanowi jedność. Oznacza to, że nie powinno się ich oddzielać w sposób brutalny, przecinając pępowinę. Według jego zwolenników lepiej, żeby moment rozdzielenia łożyska i dziecka następował powoli. Uznają oni, że taki sposób przyjścia na świat jest dla dziecka bardziej harmonijny, zaś konsekwencje tego jak się urodziliśmy i co stało się z łożyskiem mogą mieć wpływ na całe nasze życie – mówi położna.

Zdaniem Patrycji Zielińskiej, idea porodu lotosowego i pełnego pola energetycznego ma swój początek już w momencie poczęcia dziecka.

– Połączenie się dwóch komórek, z których powstaje nowe życie, stanowi jedność. Dopiero później, w procesie podziału komórek, wyodrębnia się łożysko, które postrzegane jest tutaj jako „organ tymczasowy” dziecka – tłumaczy. – Łożysko to organ, który „wyniknął” z dziecka, jest to jego żywa część, z którym miało ono kontakt fizyczny przez cały okres ciąży. Między dzieckiem a placentą nie ma połączenia nerwowego, więc dziecko nie czuje co się z nim dzieje, ale podobnie, jak pacjenci po amputacji kończyn odczuwają bóle fantomowe, tak samo po przecięciu pępowiny może być odczuwane łożysko – wyjaśnia. – Oczywiście w momencie porodu łożysko kończy pełnić swoją funkcję, jednak istnieje jeszcze coś takiego jak siła życiowa. To struktura energetyczna, której podstawowe kanały powstają w chwili poczęcia, obejmuje więc również łożysko. To wiedza z tradycyjnej medycyny chińskiej – dodaje.

Polecamy: Łożysko – życiodajne połączenie

Clair Lotus Day, widząc pole energetyczne, doszła do wniosku, że siła życiowa łożyska jest przekazywana dziecku. Ten transfer trwa, dopóki nie wypełni się pole aury dziecka. Gdy to nastąpi, pępowina odpada – rodzi się lotosowe dziecko.

Bezpieczeństwo

W związku z tym, że noworodek przez kilka dni jest połączony z łożyskiem, poród lotosowy może budzić pewne obawy. To z kolei najczęściej prowadzi do pytań o bezpieczeństwo tego porodu.

– Z medycznego punktu widzenia boimy się zakażenia. Nie znam żadnych wiarygodnych badań stricte medycznych dotyczących konkretnych zagrożeń – mówi Katarzyna Płaza-Piekarzewska. – Korzyścią dla dziecka będzie otrzymanie większej ilość krwi, ok. 30–60 ml, co oznacza zmniejszenie ryzyka anemii. U matki natomiast łatwiej będzie przebiegać odklejenie się łożyska, a także będzie mniejsze ryzyko dostania się krwi dziecka do krwiobiegu matki, co jest szczególnie niekorzystne kiedy matka i dziecko mają różne grupy krwi – dodaje.

Jak informuje dr n. med. Dariusz Kowalczyk, ginekolog, jak dotąd jedynie Brytyjskie Stowarzyszenie Ginekologów i Położników opublikowało swoje stanowisko w sprawie porodów lotosowych. Stwierdza w nim, że nie ma medycznych dowodów na temat bezpieczeństwa porodu lotosowego. Ze względu na to, że ilość porodów lotosowych zarówno w Polsce, jak i na świecie jest niewielka, nie ma do tej pory żadnych badań naukowych na temat jego bezpieczeństwa czy korzyści dla noworodka.

– W kilkadziesiąt sekund po pierwszym oddechu dziecka wszelkie krążenie pomiędzy noworodkiem a łożyskiem ustaje, a więc nie pełni ono już żadnej funkcji i obumiera. W moim rozumieniu, idea ta opiera się na pewnej filozofii, do której stosunek jest sprawą indywidualną. Nie można jednak mówić na razie o korzyściach zdrowotnych, ponieważ ich nie znamy – mówi Dariusz Kowalczyk.

Zdaniem ginekologa matka decydująca się na poród lotosowy, powinna być świadoma i poinformowana o możliwych powikłaniach. Noworodek po takim porodzie powinien być też częściej badany w kierunku ewentualnej infekcji. – Łożysko, które zawiera w sobie krew stanowi pożywkę dla bakterii, dlatego zwiększa to ryzyko infekcji dla dziecka. Mamy decydujące się na poród lotosowy powinny przez cały okres do odpadnięcia łożyska dbać o to, by było ono suche i nie doszło do procesu gnicia – mówi.

Jak dodaje Patrycja Zielińska, badania na temat porodów lotosowych są prowadzone w ramach Międzynarodowego Instytutu Duchowego Położnictwa, założonego przez Shivam Rachana, autorkę książki „Poród lotosowy. Narodziny w nowym świetle”.

Pielęgnacja dziecka i łożyska

W momencie, gdy na świecie pojawia się dziecko, które wymaga szczególnej uwagi z naszej strony, mogłoby się wydawać, że dodatkowe zajmowanie się łożyskiem jest trudne. Jak zapewnia Patrycja Zielińska, nic bardziej mylnego.

– Łożyskiem naprawdę nie trzeba się wiele zajmować. W moim przypadku było tak, że położna po porodzie opłukała je i obejrzała, tak samo jak robi się to standardowo ze względu na bezpieczeństwo mamy. Później po prostu leżało ono na sitku, okryte pieluszką, aby się odsączyło. Przy pierwszej dobie po porodzie zmieniliśmy tę pieluszkę może ze dwa razy, nie było potrzeby, aby robić to częściej – tłumaczy doula. – Gdy łożysko całkiem już obcieknie, zasypuje się je solą, aby się nie psuło. Ja akurat miałam potrzebę dbania o to wszystko osobiście, ale znam kobiety, które rodziły lotosowo i wierzą w jego sens, ale ten wymiar fizjologiczny był dla nich zbyt trudny, aby się tym zająć.

Jak zapewnia Patrycja Zielińska, cały ten proces nie jest absorbujący i zajmuje niewiele czasu. – Dla mnie przedłużenie tego porodu było bardzo komfortowe, ponieważ wnosi to do życia pewną ceremonialność, sprawia, że musiałam być bardziej uważna. Wiedziałam, że to jakiś szczególny czas, który będzie trwał krótko, więc należy wtedy być bardziej obecnym i jeszcze bardziej uszanować prywatność dziecka. Poród lotosowy ułatwił nam zrobienie przestrzeni po porodzie tylko dla nas, w najbliższym gronie, bez tabunów gości, zapewniając odpoczynek i zwolnienie tempa – dodaje.

Shivam Rachana zaleca, aby łożysko zawsze było blisko dziecka oraz aby opiekować się nimi delikatnie. Wskazane jest ubieranie noworodka luźno, najlepiej w śpioszki z guziczkami zapinanymi z przodu, oraz luźne zawijanie pieluszki.

– W porodzie lotosowym łożysko jest  traktowane niemalże na równi z dzieckiem, co wymusza bardzo spokojną, delikatną pielęgnację. Nie można nim zbyt energicznie poruszać, aby w żaden sposób sucha pępowina nie podrażniała dziecka w okolicach brzuszka – mówi Ewa Janiuk, położna. – Warto zwrócić przy tym uwagę na to, że im dłuższa pępowina, tym szybciej będzie ona ulegać mumifikacji i szybciej odpadnie. Z moich obserwacji wynika, że nawet jeżeli przecinamy pępowinę i pozostawimy dłuższy kikut pępowinowy, to odpadnie on szybciej. Cały proces związany z porodem lotosowym nie musi więc długo trwać – mówi położna.

Gdy Patrycja Zielińska pierwszy raz rodziła lotosowo, była zaskoczona tym, że tak szybko się on zakończył. – Syn odłączył się od łożyska trzy doby po porodzie. W tym momencie poczułam, że ten poród dopiero wtedy się kończy, inny sposób jego zakończenia odbieram jako inwazyjny. Według mnie poród lotosowy to narodziny w pełni, takie, które pozwalają mu się stopniowo wyciszać, aż do chwili odłączenia. Ten moment odłączenia odbieram tak, jakby ktoś całkiem „wylądował na ziemi” – mówi.

Lotosowo w szpitalu

W niektórych wcześniejszych cywilizacjach wierzono, że pępowina posiada magiczne właściwości i nikt nie miał prawa zrywać kontaktu dziecka z tą linią życia. W naszej kulturze pępowina i łożysko uważane są za odpadki. „Aktualnie praktykuje się w położnictwie przecinanie pępowiny, gdy łożysko jest ciągle wewnątrz matki. Wówczas trudno dostrzec, że dziecko i łożysko stanowią jedną pełną całość biologiczną i w konsekwencji trudno sobie wyobrazić biologiczno-historyczną i genetyczno-płodową jedność dziecka i łożyska. Narodziny lotosu oddają prawo własności łożyska dziecku, do którego ono należy” – pisze w swojej książce Shivam Rachana.

Porody lotosowe najczęściej odbywają się w domu, ale istnieją też placówki, w których można urodzić w ten sposób. – Jeśli para planuje taki poród, polecam zrobić rozeznanie w szpitalach i uwzględnić ten punkt w planie porodu. Rodzice, którzy decydują się na poród lotosowy, są do tego przygotowani i często podpowiadają personelowi medycznemu, co powinno się w danym momencie robić.  W książce „Mama dookoła świata” można przeczytać, że w Nowej Zelandii w planie porodu jest punkt: „czy chcesz zabrać łożysko do domu?”. Było to związane z kulturą Maorysów, którzy w rytualnej ceremonii dokonują pochówku – mówi Katarzyna Płaza-Piekarzewska.

Zdaniem Patrycji Zielińskiej kobiety, które rodzą lotosowo w szpitalu, często proszone są o to, aby szybko wypisały się na życzenie, bardziej z uwagi na szpitalne przepisy niż realne zagrożenie. Już samo przebywanie na sali zbiorowej z dzieckiem urodzonym lotosowo mogłoby być zderzeniem różnych światopoglądów.

– W wielu publikacjach międzynarodowych poród lotosowy jest uwzględniany jako jedna z opcji porodu. W Anglii personel medyczny dostaje wytyczne jak postępować, gdy pacjentka odmawia odpępnienia dziecka, z zaleceniem, aby obserwować tę sytuację, a nie wpływać na zmianę decyzji rodziców. Mam marzenie, aby kiedyś taką informację rozpowszechnić w naszych szpitalach, aby personel był uprzedzony, że mogą pojawić się pacjentki, które będą chciały tak rodzić – mówi doula.

– Decyzja dotycząca odpępnienia dziecka należy do jego rodziców. Nie dysponujemy stanowiskiem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego w tej sprawie. Obecnie możliwość porodu lotosowego zależy w głównej mierze od stanowiska szpitala i jego możliwości organizacyjnych, gdyż zarówno mama jak i dziecko po takim porodzie wymagają większej opieki – twierdzi natomiast Dariusz Kowalczyk, ginekolog.

Poród lotosowy jest możliwy również przy cesarskim cięciu.

Naturalne przejście

Zdaniem Patrycji Zielińskiej poród lotosowy pozwala na naturalne przejście z życia płodowego do życia poza łonem mamy, jest porodem mniej gwałtownym i bez przemocy. Decyzja o tym, aby tego doświadczyć, powinna natomiast wynikać z serca i jest bardzo indywidualna. – Nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, aby ufać intuicji. Tutaj warto to zrobić – mówi doula.

Położna Ewa Janiuk dodaje jeszcze: – W tej kwestii powinno się pozostać tolerancyjnym. Jeżeli nie zagraża to bezpośrednio dziecku i innym osobom,  to nie pozostaje nic innego, jak tylko uszanować czyjeś poglądy.

Ewa Janiuk położna

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz