Pin It
Poród naturalny krok po kroku: co czułam i jakie emocje towarzyszyły mi w trakcie porodu?

Ucieszyłam się, ale jednocześnie pojawiła się ekscytacja jak przed… sprawdzianem w szkole, jak przed ważnym meczem… Takie uczucie, że teraz będę mogła się sprawdzić. Do końca nie byłam pewna, czy to na pewno już i wolałam się nie cieszyć, dopóki pani na izbie przyjęć nie potwierdziła, że rzeczywiście zaczął się poród.

Bardzo bolało. Teraz jak o tym pomyślę, nie umiem już sobie tego bólu wyobrazić. Natura idealnie to zaplanowała, żeby kobiety chciały rodzić dzieci. Ból jest piekielny, ale nie tylko się go nie pamięta w tej okropnej postaci, ale to, co się pamięta, jest powodem do dumy.


Siedząc na piłce – krzyczałam wniebogłosy, pomiędzy skurczami zasypiałam. Pod prysznicem, gdzie temperatura była wyższa, wpadałam w trans, krzyczałam, wydawałam z siebie odgłosy, o jakie się nie podejrzewałam.

Mimo tego, że byłam już zmęczona wielogodzinnymi skurczami, nie straciłam kontaktu z otoczeniem. Nawet chyba czasem coś dogadywałam ludziom, których w sali porodowej zaczęło się robić coraz więcej. Położne, lekarze, chyba pediatra… W końcu padło hasło – rodzimy! Wykonywałam polecenia, ale ciało odmawiało mi posłuszeństwa. Starałam się przeć, na takim partym skurczu położna trzymała szyjkę macicy palcami, próbowała pomóc małemu się urodzić, ale ja nie umiałam wystarczająco dobrze go wypchnąć. Chciałam, ale nie potrafiłam. Nie miałam siły. Na łóżku porodowym było mi niewygodnie.

O 15:50 udało się. Najpierw urodziłam główkę, na następnym skurczu resztę ciałka. Było to niesłychanie przyjemne. I to zapamiętam najlepiej. Jak gładko i bezboleśnie Zachariasz przyszedł na świat☺

Potem było już raczej zabawnie. Położna pobierała krew pępowinową, Zachariasz po chwili na moim brzuchu, został przebadany i wrócił na brzuch szukając … piersi! Był bardzo zmęczony takim długim porodem. Dlatego dostał 8 na 10 punktów w skali Apgar – za nieco mniejsze ze zmęczenia napięcie mięśniowe i sine stópki. To wkrótce potem i tak doszło do zdrowej normy. Hehee, ma to po mamie – ja tez mam zwykle zimne stopy… i nos☺ Łożysko urodziło się w całości i nie bolało to ani trochę.

Po porodzie mieliśmy 2 godziny dla siebie… leżałam w Sali porodowej, Zachariasz jadł pierwsze, tak bardzo wartościowe krople mojego pokarmu, a ja nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę już po wszystkim… lub raczej…, że teraz wszystko przed nami!:)

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

3 KOMENTARZY

  1. Opis tego porodu jeszcze bardziej przekonał mnie aby nie rodzić u Malarkiewicza…: mnóstwo niepotrzebnych osób na sali porodowej i do tego położna ciągnąca za szyjkę…:/ słabo

  2. Na stronie informującej kobiety o tym jak powinien być prawidłowo prowadzony poród, pod filmem, mówiącym o porodzie fatalnie prowadzonym, nie ma żadnego komentarza na temat nieprawidłowości. Pozycja leżąca, nacinanie krocza, naciskanie na brzuch, jeszcze wzywanie do tego jakiegoś faceta… strach się bać… Obejrzenie takiego filmiku może wprowadzić kobietę w błąd i wystraszyć.

Odpowiedz