Poród rodzinny - kilka rad przed wspólnym porodem
Pin It

Wspólny poród nazywany jest również porodem rodzinnym. Nie przypadkowo w szpitalnych regulaminach spotkamy się właśnie z tą drugą nazwą, ponieważ ciężarnej w czasie porodu poza mężem, może towarzyszyć także inny członek rodziny. Bez względu na to, czy decyzja o wspólnym porodzie już zapadła, czy nie – warto wziąć pod uwagę kilka rad.

Radość, spełnienie, cud narodzin, ból, strach, zwątpienie, a czasem nawet mistycyzm – najczęściej takimi określeniami poród opisują kobiety. Nie bez powodu ciężarne nazywają też poród „fizjologiczną i psychologiczną bombą”. – Decyzja o wspólnym porodzie powinna być dojrzała i przemyślana, bo poród jakby nie patrzeć to czysto fizjologiczne zjawisko. Chodzi przede wszystkim o fakt, kiedy rodzącej będzie pomagał jej mąż. To logiczne, że mężczyzna nie ma w tej kwestii doświadczenia w przeciwieństwie do mamy lub siostry pacjentki. Lepiej aby obie strony zdawały sobie sprawę z tego na co się decydują – wyjaśnia Dagmara Olcha, położna.

Poród rodzinny a prawo

Jeszcze kilkanaście lat wstecz mężczyzna nie musiał zastanawiać nad odpowiedzią na pytanie „czy urodzimy razem?”. Było tak przede wszystkim dlatego, że na salę porodową wstęp miała tylko rodząca, położna i lekarz, a ojciec nawet, gdy chciał odwiedzić swojego malucha i jego mamę w szpitalu napotykał wiele utrudnień. Dzisiaj (zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia) kobiecie w czasie porodu może towarzyszyć osoba bliska. Prawo definiuje osobę bliską jako „małżonka, krewnego lub powinowatego do drugiego stopnia w linii prostej, przedstawiciela ustawowego, osobę pozostającą we wspólnym pożyciu lub inną osobę wskazaną przez rodzącą”. Mówiąc prościej, ciężarnej na porodówce może towarzyszyć praktycznie każda osoba bez względu na pokrewieństwo.

W zdecydowanej większości szpitali za poród rodzinny pobierana jest opłata. Nie ma jednej odgórnie ustalonej kwoty, którą należy przekazać szpitalowi za możliwość towarzyszenia rodzącej na sali porodowej. Placówki służby zdrowia nazywają kwotę pobraną za uczestniczenie w porodzie – cegiełką i suma ta przeznaczana jest w dużej mierze na doposażanie sal przeznaczonych do porodów rodzinnych. Cena takiej „usługi” waha się od 100. do 300. złotych. Jednak nie wszystkie szpitale taką opłatę pobierają i warto wcześniej o nią zapytać. Dodatkowo warto też upewnić się ile sal do porodów rodzinnych posiada szpital, w którym chcemy urodzić dziecko. – Istnieją takie przypadki, kiedy  szpital wyposażony jest w tylko jedną salę do wspólnego porodu i najczęściej przysługuje ona tej parze, która „pierwsza zacznie rodzić” –  dodaje położna.

Czas spakować torbę

Każda kobieta, której termin porodu zbliża się wielkimi krokami ma w domu przygotowaną torbę, a w niej niezbędne rzeczy dla siebie i dziecka, którą w nagłej sytuacji zabierze do szpitala. Należy pamiętać, aby osoba (najczęściej jest to mąż lub partner), która będzie w porodzie uczestniczyć, również powinna sobie taki „zestaw” przygotować. – Jak wiadomo poród to nie kwestia godziny lub dwóch. Dlatego, jeśli mąż postanowi „rodzić” razem z żoną, to musi być przygotowany na kilkunastogodzinny pobyt w szpitalu i lepiej żeby zabrał ze sobą kilka rzeczy – mówi położna.

W torbie przyszłego taty powinno być kilka podstawowych rzeczy: ubrania na zmianę, obuwie zmienne (najlepiej, aby były to klapki, w których będzie się poruszał po szpitalu i sali porodowej), ręcznik. Według uznania przyszłych rodziców można również spakować kamerę lub aparat fotograficzny. Jednak nie wszystkie kobiety będą się czuły dobrze w czasie porodu przed kamerą. Warto taką decyzje przemyśleć, ponieważ używanie sprzętu wideo może wywołać dodatkowy i niepotrzebny stres.

W momencie, kiedy wybieramy szpital, warto wcześniej zapytać, czy  dana placówka posiada pokoje hotelowe. Brew pozorom takie rozwiązanie bywa bardzo przydatne, w momencie, gdy osoba uczestnicząca w porodzie nie ma siły na podróż powrotną lub jej dotarcie do domu uniemożliwia brak transportu. Średnio cena takiego noclegu w szpitalu to około 40. złotych.

Co ja mam robić?

– Dla mężczyzny poród jego kobiety zawsze zaczyna się w najmniej odpowiednim momencie. Co rusz pytają partnerkę, czy aby na pewno się zaczęło, czy może jej się tylko wydaje, to na pewno jeszcze nie te skurcze, może warto jeszcze poczekać i  tym podobne. Starają się trochę odwlec wizytę na porodówce. Nie dzieje się tak dlatego, że pomagają kobiecie w porodzie pod przymusem, ale dlatego, że się boją. Przede wszystkim tego, że cała sytuacja ich przerośnie, że więcej zepsują niż pomogą. Dlatego warto się do tej chwili przygotować. Najlepiej jeśli mężczyzna spędzi ze swoją partnerką kilka godzin w szkole rodzenia. Szkoły rodzenia nie powstały tylko dla kobiet, bo one większość rzeczy robią czasami intuicyjnie. Te szkoły są też dla przyszłych ojców i dobrze jest wykorzystać możliwość odwiedzenia ich. Poza tym przyszły tata w niczym nie może zaszkodzić rodzącej. Za poród odpowiedzialny jest lekarz i położna – opisuje  Dagmara Olcha.

Skoro każdy wie co ma robić, to co robić mam ja – pytają przyszli ojcowie. Kobiety odpowiadają na to pytanie jednogłośnie – wpierać. Na to wsparcie składa się najczęściej dobre słowo, pomoc w zmianie pozycji, podanie wody, ocieranie potu, trzymanie za rękę, liczenie czasu między skurczami, masowanie obolałych pleców i fakt tego, że się po prostu jest.  Osoby bliskie pomagają również ciężarnej w podstawowych czynnościach, takich jak wzięcie prysznicu lub wypełnienie niezbędnych dokumentów.

– Mężczyzna musi być przygotowany na to, że zobaczy swoją żonę w złym stanie fizycznym, spoconą, czasami złą lub nawet wulgarną, z całą fizjonomią jej ciała, które w czasie porodu nie zawsze będzie jej posłuszne. Prawdopodobnie przez długi czas nie zobaczy na jej twarzy tak dużego bólu i cierpienia fizycznego – opisuje położna.

Osoba obecna przy porodzie ma pełne prawo do tego, aby nie być na każdym jego etapie. – Skurcze parte to najtrudniejszy czas dla rodzącej i dziecka. To przede wszystkim wielki wysiłek, pot, krew i łzy. Nie każdy, stojący obok wytrzyma taki widok. Jeśli mężczyzna wyjdzie i wróci, kiedy jego dziecko będzie już na świcie, to nic się nie stanie – uspokaja położna.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz