Przygotowania do porodu: szkoła rodzenia
Pin It

„Przytulam, uspokajam, dużo mówię i oddycham wraz z nią” – krzyczy Marcin Wójcik w czasie skeczu kabaretu Ani Mru Mru pod tytułem „Szkoła rodzenia”. Michał Wójcik, który w tej samej scenie gra lekarza mówi, że „później będzie już  tylko gorzej”. Wbrew temu, co sugerują komicy, szkoły rodzenia nie powstały po to, aby nauczyć przyszłego ojca samoobrony w czasie porodu żony. Współcześnie, szkoły rodzenia cieszą się coraz większym powodzeniem, a co za tym idzie, przybywa miejsc, które przygotowują do odnalezienia się w roli mamy i taty. Należy również uświadomić sobie, że szkoła rodzenia ma służyć przede wszystkim parom. Jak w takim razie znaleźć szkołę idealną?

Nie kupuj kota w worku

Najczęściej aż do momentu zajścia w ciążę temat szkół rodzenia zupełnie nas nie interesuje. Nic w tym dziwnego. Niektórzy eksperci ds. rynku mają w zwyczaju nazywać szkoły rodzenia „produktem bez stałego klienta”, bo przyszli rodzice trafiają do takiej instytucji najczęściej tylko raz. – Szkoła rodzenia prowadzi podobny profil działalności do szkół nauki jazdy. Klient pojawia się i po krótkim czasie znika, kiedy proces jego kształcenia się skończy. W przeciwieństwie do innych szkół, proces ten jest bardzo szybki i całe niebezpieczeństwo polega na tym, że w trakcie uczęszczania na zajęcia w szkole rodzenia, praktycznie nie mamy możliwości zmiany decyzji, bo czasu jest zbyt mało – wyjaśnia Seweryn Bielak, analityk rynku z Katowic. Obecnie w polskim prawie, nie obowiązują też przepisy, które regulowałby zasady działania  szkół rodzenia. – To rynek zupełnie wolny. Nie stosuje się do żadnych wytycznych Ministerstwa Zdrowia, dlatego może dowolnie kształtować swój profil działalności. Jest oczywiście kilka wyjątków. W niektórych miastach funkcjonują szkoły rodzenia, które w całości lub tylko częściowo finansowane są z budżetu miasta. Te szkoły muszą swój program dostosować do wymogów instytucji, które ją finansują. Taka sytuacja ma miejsce na przykład w jednej z warszawskich szkół rodzenia, gdzie umowa miedzy miastem a szkołą zawiera miedzy innymi zapis o prowadzeniu zajęć na temat alimentów. Większość szkół w naszym kraju na takich aspektach macierzyństwa jednak się nie skupia i chyba nie musi, bo klienci tych szkół wolą dowiedzieć się zdecydowanie innych rzeczy – dodaje analityk.

Program szkoły, ilość zajęć praktycznych i teoretycznych, wykwalifikowana kadra, ciekawe zajęcia i weekendowy plan spotkań – tego przyszli rodzice najczęściej oczekują od szkoły rodzenia. Większość placówek stara się sprostać tym wymaganiom. – Jeszcze kilkanaście lat temu rolę szkoły rodzenia spełniała mama, siostra lub ciocia ciężarnej. W wielopokoleniowych rodzinach kobieta mogła liczyć na to, że kiedy wróci z dzieckiem ze szpitala będzie miała do kogo zwrócić się o pomoc. Dzisiaj – kobieta, która została matką musi liczyć w dużej mierze na specjalistę: zarówno w kwestii przygotowania do porodu, jak i w czasie stawiania pierwszych kroków, jako rodzic. To nie są łatwe doświadczenia, dlatego pomoc jest w tym czasie bardzo potrzebna – twierdzi Dagmara Olcha, położna.

Z takimi KALOSZAMI

Obecnie najłatwiejszym sposobem dotarcia do szkoły rodzenia jest Internet, gdzie placówki się reklamują i to tam można również znaleźć najwięcej opinii na ich temat. – Jeśli wpiszemy w dowolnej wyszukiwarce internetowej hasło „szkoła rodzenia” otrzymamy prawie 900 tys. wyników. Oczywiście przyszli klienci takich miejsc zawężają swoje poszukiwania do konkretnych miast. Kolejnym krokiem jest poszukiwanie opinii na temat szkoły, do której chcemy się zapisać. Dzisiaj to niemal procedura automatyczna: znalazłeś produkt – szukasz opinii. Przyszłe mamy bardzo poważnie podchodzą do wyboru szkoły, dlatego zanim zdecydują się na coś kontentego, robią duże rozeznanie. Czytają wiele opinii na forum, a kiedy same skończą kurs również oceniają miejsce, z którego korzystały. Taka opinia bardzo często warunkuje dalsze istnienie szkoły rodzenia. Profesjonalnie, metoda ta nazywana jest marketingiem szeptanym lub wirusowym – jeśli jedna mama powie drugiej „tam nie idź”, to możemy być pewni, że kobieta nie zaufa nawet najlepszej reklamie i do takiej szkoły się nie zapisze –wyjaśnia Seweryn Bielak.

Bez względu na to, jak wzniosłą idee propaguje szkoła rodzenia, musimy pamiętać, że dla osób, które ją założyły jest źródłem dochodu. – Obecnie wiele firm obecnych na rynku polskim i zagranicznym stosuje jedno z narzędzi marketingowych, jakim jest  product placement, czyli lokowanie produktu. Dla szkół rodzenia oczywiście najlepszym gruntem na takiego typu działania jest szpital. Przyszłym mamom wydaje się, że marka polecana przez położną jest dobra i sprawdzona. W rzeczywistości nie musi tak być – twierdzi Seweryn Bielak.

W szkolnej „ławce”

Nie ma jednej bezcennej rady, która byłaby pomocna w czasie wyboru szkoły rodzenia. Można za to skorzystać z kilu ważnych wskazówek. Ceny za zajęcia w szkołach są bardzo różne – od 50 do nawet 400 złotych. Taki przedział cenowy podyktowany jest najczęściej (ale nie zawsze) ofertą, którą proponuje nam szkoła. Każda szkoła ma – najprościej mówiąc – podstawę programową w postaci bloków tematycznych (średnio to około od 6. do 8. spotkań): ciąża i ćwiczenia, poród, laktacja i karmienie piersią, połóg i pielęgnacja noworodka. Wiele szkół rodzenia proponuje również uczestnikom odwiedzenie sali porodowej w szpitalu. Wymienione bloki tematyczne są najważniejszą częścią każdego kursu, cała reszta zależy już od fantazji i możliwości osób prowadzących daną szkołę. Niektóre placówki proponują nawet indywidualne zajęcia w domu klienta – jednak w takim przypadku cena kursu wzrasta nawet dwukrotnie. Dodatkowymi elementami, które mają przyciągać przyszłe mamy do szkoły rodzenia są na przykład: joga, tańce w kręgu, warsztaty chustowe, lekcje naturalnego pieluszkowania, masaż Shantala, pierwsza pomoc przedmedyczna. Za takie dodatkowe „opcje” trzeba dopłacić do kursu podstawowego średnio ok. 100 złotych.  Wiele szkół ma również w swoim programie możliwość „zamówienia” odpłatnej pomocy do domu po narodzinach dziecka, kiedy nie radzimy sobie z karmieniem lub chcemy, aby instruktor masażu Shantala odwiedził nas osobiście. Koszt takiej godzinnej konsultacji to ok. 80 złotych.

Polecamy: Wizyta na porodówce, przygotuj się do porodu już teraz! (wideo)

W czasie wyboru szkoły, warto również przeczytać jej regulamin, aby już po podpisaniu umowy nie doszło do niespodzianek. Regulamin jest częścią umowy, którą zawieramy ze szkołą i jego nieznajomość może przysporzyć niepotrzebnych problemów; warto dowiedzieć się w jaki sposób możemy odrobić zajęcia, na których nas nie było – czy możemy zamiennie przyjść na kurs do innej grupy lub czy możemy wykupić udział w tylko kilku blokach tematycznych, bo reszta nas nie interesuje. Nawet jeśli podstawową ideą szkoły rodzenia są zajęcia w parach, to wiele szkół stosuje inny cennik, w zależności od tego czy w kursie będzie uczestniczyć jeden, czy oboje rodziców.

Nauka przez Internet

Internetowe szkoły rodzenia reklamują się obecnie jako „hit” dla wszystkich przyszłych mam, które z wielu powodów nie mogą zapisać się do stacjonarnej szkoły rodzenia. Niektóre serwisy internetowe pozawalają na bezpłatne korzystanie z serwisu po wcześniejszym zalogowaniu, natomiast inne wymagają wniesienia opłaty (średnio to ok. 150 zł za dostęp do materiałów szkoleniowych przez konkretną liczbę dni).  Uczestniczenie w interaktywnych formach szkolenia z pewnością ma wiele plusów, zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie mamy możliwości dojazdu do konkretnej szkoły, szukamy tańszego rozwiązania lub zwyczajnie nie zawsze jest czas na kurs o ustalonej porze. Portale, które oferują dostąp do materiałów szkoleniowych zawsze zastrzegają, że nie ponoszą odpowiedzialności za skutki ich używania. Dlatego do takiego typu szkoleń lepiej podchodzić ostrożnie, zwłaszcza wtedy, gdy dotyczą one kwestii wykonywania ćwiczeń, co do których nie mamy pewności, że będą w pełni bezpieczne.

Bezpłatna alternatywa

Wiele kobiet w ciąży nie wie, że Narodowy Fundusz Zdrowia również przygotował „ofertę”,  którą w pewnym sensie można traktować jako alternatywę dla szkół rodzenia. – Po nowelizacji ustawy wprowadzonej przez Ministerstwo Zdrowia, każda kobieta ma prawo od 21. tygodnia ciąży do bezpłatnych konsultacji z położną. Miedzy 21. a 31. tygodniem ciąży ciężarna ma prawo do jednej konsultacji w tygodniu. Natomiast po 31. tygodniu ciąży aż do jej zakończenia możemy kontaktować się z położną dwa razy w tygodniu. W czasie tych rozmów kobiety muszą otrzymać dokładnie takie same informacje, jakie przekazywane są w czasie zajęć w szkole rodzenia. Ciężarna powinna zostać w tym czasie przygotowana do porodu, karmienia piersią oraz otrzymać rozszerzone informacje na temat diety. O prawie do konsultacji z położną, ciężarną powinien poinformować lekarz prowadzący jej ciążę. Niestety w wielu przypadkach kobiety takiej informacji nie otrzymują i już po porodzie dziwią się, kiedy w szpitalu pytane są o dane położnej, która ma zostać wyznaczona do opieki poporodowej. Taka bezpłatna opieka przysługuje kobiecie i dziecku do 8. tygodnia po urodzeniu – wyjaśnia Dagmara Olcha, położna. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia, położna, która odwiedza kobietę i noworodka w domu jest zobowiązana do: „ oceny zdrowia położnicy i noworodka, obserwowania i oceny rozwoju fizycznego dziecka oraz przyrostu masy ciała, ustalenia sposobu żywienia noworodka oraz pomocy w rozwiązywaniu problemów z laktacją, informowania o obowiązku zgłaszania się z dzieckiem na szczepienia ochronne i badania profilaktyczne”.  – W czasie takich domowych odwiedzin położna powinna też nauczyć matkę jak kąpać dziecko, jak pielęgnować i dbać o skórę dziecka. Ważne jest również, aby położna motywowała kobietę do gimnastyki i udzielała instrukcji dotyczących kinezyterapii – podkreśla Dagmara Olcha. Bezpłatna opieka położnej przysługuje do ukończenia przez dziecko 2. miesiąca życia. Po tym okresie opiekę nad noworodkiem położna przekazuje pielęgniarce podstawowej opieki zdrowotnej (dowiedz się więcej na ten temat).

Polecamy: Cesarskie cięcie – jak się przygotować?

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

1 KOMENTARZ

Odpowiedz