Rozmowy o ciąży (cz. 3)
Pin It

To już ostatnia część rozmów z Elizą, która spodziewa się pierwszego dziecka. Ostatnio rozmawialiśmy z nią, gdy była w 14. oraz 26. tygodniu ciąży. Teraz czeka już na poród, bo właśnie rozpoczęła 38. tydzień ciąży.

Niecierpliwisz się już?

Trochę tak, choć z drugiej strony jestem spokojniejsza niż dwa tygodnie temu.

Co się wtedy działo?

Moja koleżanka, która zaszła w ciążę 3 tygodnie przede mną, urodziła. Przez całą ciążę miałyśmy ze sobą bliski kontakt. Jej poród wywołał u mnie chwilową panikę. Natomiast już się trochę uspokoiłam. W każdym razie czekam. Jestem już w pełni naszykowana. Torby spakowane. W domu też już wszystko gotowe, przewijak i łóżeczko czekają.

Jak Ci mija ta końcówka ciąży?

Jest mi już ciężko. Zaczęłam to odczuwać od ok. 36 tygodnia. Zwłaszcza trudno jest się wyspać, dziecko przerzuca się na boki i ugniata mi wszystkie możliwe wnętrzności.

Ostatnio, jak rozmawiałyśmy, stwierdzałaś, że ruchy dziecka są bardzo przyjemne… :)

Czytałam ostatnio tę rozmowę i bardzo mnie rozbawiła. O ile na początku mnie to bardzo wzruszało, o tyle teraz są to tak silne kopniaki, że po prostu mnie bolą i wcale nie są tak przyjemne. Mały wkłada mi nogi pod żebra i układa się tak, że strasznie ugniata mi pęcherz. Być może tak mocno odczuwam, bo jestem dość szczupła, wiec nie ma żadnej amortyzacji.

Polecamy: Rozmowy o ciąży (cz. 2)

Co jeszcze się zmieniło od naszej ostatniej rozmowy?

Czuję się jakbym miała potężne zakwasy. Bolą mnie mięśnie, nogi, pachwiny. Brzuch stał się ciężki. Nie mogę siedzieć za bardzo pochylona do tyłu, bo mam wrażenie, że zaraz się uduszę. O dziwo w ogóle nie bolą mnie plecy, co mnie bardzo cieszy. Szybciej się jednak męczę. Ostatnio byłam na zakupach w markecie i zmęczyłam się po przejściu kilku alejek. Niby niewielki wysiłek, a odczuwałam go dosyć mocno, miałam cięższy oddech i wszystko mnie bolało. Zaczęłam się rozglądać, czy nie ma gdzieś jakiejś ławeczki, aby usiąść na chwilę i wyregulować oddech. Przyznam jednak, że myślałam, że na tym etapie ciąży będzie o wiele gorzej. Jak na 38. tydzień uważam, że i tak wszystko ze mną w porządku. Śmieję się, że jestem słoniem albo wielorybem, chociaż tak naprawdę przytyłam w ciąży 10 kilogramów.

Zauważyłam też, że stałam się bardzo agresywnym kierowcą. W ogóle jazda samochodem jest już dla mnie uciążliwa ze względu na oddychanie i złą pozycję siedzenia. Mamy samochód sportowy i dość nisko usytuowane siedzenia. Ostatnio w czasie podróży do rodzinnego domu kazałam mężowi co chwilę się zatrzymywać, abym mogła stanąć i normalnie, głęboko pooddychać. Wyregulowanie fotela średnio pomogło. Boję się, jak będzie wyglądała moja droga na porodówkę, bo mam do przejechania trochę kilometrów. Skoro już mi jest ciężko wysiedzieć w aucie, to co będzie jak pojawią się skurcze?

Masz jakieś przeczucia, kiedy to nastąpi?

Gdy urodziła moja koleżanka, miałam przeczucie, że urodzę za tydzień lub dwa. Miałam wrażenie, że mały ma już tak ciasno, że na pewno wyjdzie wcześniej. Natomiast kilka dni temu zupełnie mi to przeszło i mam przeczucie, że nie urodzę ani w święta, ani w sylwestra, tylko na początku stycznia. Jestem jakoś dziwnie spokojna.

Polecamy: Poród – kiedy jechać do szpitala? 5 sygnałów, że pora się tam wybrać

Wspominałaś w poprzednich rozmowach, że w ogóle nie boisz się porodu i być może ten lęk pojawi się później.

Tak, faktycznie to była chyba kwestia czasu. Im bliżej terminu, tym bardziej nachodzą mnie różne lęki. Wybudzają mnie różne sny, że np. odeszły mi wody, jadę do szpitala. Chyba najbardziej boję się tego, kiedy mnie to zastanie. Boję się tego pierwszego momentu. Teraz jestem opanowana, ale nie wiem, jak zachowam się w stresującej sytuacji, jak zareaguję na ten moment, kiedy wszystko się zacznie.

Te 9 miesięcy minęło Ci szybko czy wręcz odwrotnie?

Mam wrażenie, że jestem w ciąży bardzo długo. Nie był to dla mnie jednak uciążliwy czas i nie zastanawiałam się „ile jeszcze?”. Na początku jest tak, że wyczekujesz każdego tygodnia, chcesz, aby wszystko było dobrze i bardzo się tym przejmujesz. Późnej czas zaczyna lecieć tak szybko, że przestaje się nad tym panować. W dodatku jest się już tak przyzwyczajonym do tego stanu, że nie odczuwa się, że to długo. Dla mnie ciąża nie jest takim jednym, ciągłym stanem, tylko dzielę ją na różne etapy.

Jak się zmieniłaś przez ten czas?

Jestem trochę pewniejsza siebie i bardziej asertywna. Mocniej potrafię przekazać swoje zdanie niż kiedyś. I nie myślę już tylko o sobie, ale też o maluszku. O ile wcześniej byłam w stanie wiele wytrzymać fizycznie, zmęczyć się, nabiegać, pozałatwiać milion spraw, o tyle teraz częściej myślę, że coś może poczekać, że coś nie jest warte zachodu i nie jest wcale takie ważne, że lepiej będzie, jak odpocznę. Dzięki temu, że dbam o dziecko, zaczęłam też bardziej dbać o siebie.

Wszystkie badania masz już za sobą?

Tak, ostatnio miałam jeszcze robione podstawowe badania. W 36. tygodniu okazało się, że wyhodowałam sobie paciorkowca. Natomiast nie mam za bardzo na to wpływu, wiec staram się nie zawracać sobie tym głowy. Żartujemy z mężem, że jak tylko pojawimy się na porodówce, to od wejścia będziemy krzyczeć, że mam GBS dodani i mam dostać antybiotyk.

Polecamy: Co to jest badanie GBS i po co jest robione?

Będziesz rodzić z mężem?

Tak, taki jest plan, choć na początku miałam wątpliwości. Z biegiem czasu jednak ta potrzeba się pojawiła i nie wyobrażam sobie być sama w czasie porodu.

A jak mąż do tego podchodzi?

Na początku nie chciał. Myślę jednak, że historie naszych znajomych i wspomnienia kolegów go przekonały i jest na to przygotowany. Wydaje mi się, że to też zbliża i jak już ludzie widzą się w tak skrajnych sytuacjach, to później już zniosą wszystko;)

Co było dla Ciebie najbardziej wzruszającym momentem w czasie ciąży?

Początki. Pierwsze USG, gdzie zobaczyłam maluszka, jego rączki i nóżki, to był taki namacalny dowód, że jestem w ciąży i nie było to już tak abstrakcyjne. Pierwsze ruchy dziecka także były bardzo wzruszające. Natomiast teraz mam chwilami tak, że jak mały zaczyna mocno kopać, uświadamiam sobie, że jest już duży, niebawem będzie z nami i z tego powodu trochę sobie muszę popłakać.

Częściej się wzruszasz?

Tak, zdecydowanie. Ostatnio, gdy odwiedziliśmy tę koleżankę, która niedawno urodziła, na widok maleństwa autentycznie zaczęłam płakać. Wzruszam się też, gdy oglądam reklamy w telewizji z udziałem niemowląt albo gdy słyszę w sklepie płaczące dziecko. Płaczące niemowlę powoduje u mnie jakieś zupełnie odmienne reakcje niż kiedyś. To tak, jakby nagle włączył się w głowie jakiś czujnik odpowiadający za troskę. Poza tym nie mogę oglądać reportaży i programów o chorych dzieciach. Od razu przełączam, inaczej zaczyna u mnie narastać strach o zdrowie dziecka. Stałam się bardziej wrażliwa. Ponoć to mija, chociaż jak patrzę na moją mamę to wydaje mi się, że do końca życia już tak chyba pozostanie;)

Co powiedziałabyś kobiecie, która właśnie dowiedziała się, że jest w ciąży albo ją planuje?

Że warto:) W moim przypadku to był piękny okres. Nie mogę powiedzieć złego słowa na ten stan, choć wiem, że nie zawsze jest kolorowo. To oczekiwanie, przestawienie swoich nawyków, swojego myślenia i całego życia dla niektórych może być trudne, natomiast warto, bo to są takie uczucia, tak nowy i wartościowy czas, że warto to przeżyć. Zauważyłam, że niektórym ciężko to zrozumieć, ale pomimo tego, że sapiesz, jest ci ciężko, coś ci dolega, to w dalszym ciągu jesteś zadowolona. Narzekasz, ale się cieszysz. Ja bardzo ten czas bardzo doceniam.

Sprawdź jeszcze:

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

1 KOMENTARZ

  1. Witajcie:)
    Ja już jestem w polowie 39tygodnia ciąży. 1trymestr był bardzo ciężki dla mnie. Okropny ból pleców, mdłości, wymioty, slabość organizmu, 2i był juz lepszy, wiele osób mówiło mi że promienieje że ciąża mi służy, a ja sie czulam psychicznie ciężko, czułam się gruba, bo dopiero brzuszek zaczął wystawać jeszcze wtedy nie przywykłam do tego. W 3im trymestrze zaczeły sie schody przysłowiowe. Kiepskie wyniki badań laboratoryjnych ciągłe problemy z infekcją nerek i antybiotyki potem udało sie to ogarnąć , a pokazała się cholestaza ciążowa. Na szczęście lekkaodmiana. Zmieniłam żywienie na jeszcze bardziej lekkostrawne rzeczy i przestała mi dokuczać.
    ALE ZGODZE SIĘ z Elizą że ciąża to wartościowy i piękny czas, zbliżający. Pamiętam jak sie wzruszyłam przy pierwszym usg jak zobaczyłam pęcherzyk, pierwsze usłyszenie serduszka i niedowierzanie jak figlowała córeczka jak sie wtedy okazało, pierwsze smyrnięcia odczuwalne ruchów mojej kruszynki. Wspomnoenia jak cały brzuch sie wyginał na różne strony mimo że bolesne to i piękne przy końcówce. Ja przybralam póki co 20-21kg. Dużo. Przyzwyczaiłam sie w 3im trymestrze do brzuszka i sie tak już nie przejmowałam wyglądem że brzuszek ogromny dłonie i nogi jak parówki opuchnięte. I tak sie cieszę że właściwie na dniach Ją będę miała przy sobie. Miałam już 3y dałszywe alarmy, bardzzo mocne skurcze ale pobtrzech godzinach albo sie rozregulowywały albo przestawały. Ta niepewność jest najgorsza. Jutro ostatnie usg i wizyta u mojej Pani Ginekolog. Zobaczę co tam słychać. Heh:)
    Powiedzenia życzę:)

Odpowiedz