Pin It

O profesjonalnych sesjach porodowych krążą różne, często skrajne, opinie. Dla jednych to kontrowersyjny pomysł, dla innych możliwość uchwycenia jednego z najważniejszych momentów w życiu. Jak w rzeczywistości wyglądają tego typu sesje?

Agnieszka Dziduszkiewicz pomysł organizowania sesji porodowych zaczerpnęła z USA. Od jakiegoś czasu zajmowała się już profesjonalnie sesjami noworodkowymi, dzięki czemu miała już nawiązany kontakt z położnymi. Postanowiła podzielić się swoją nową inspiracją z jedną z nich. „To jest poród moimi oczami. Na tych zdjęciach widać cud narodzin” – tak na pokaz slajdów z porodu jednej Amerykanki zareagowała Katarzyna Żak. Położna postanowiła wziąć na swoje barki przekonanie całego personelu medycznego do tego, aby zgodził się na zorganizowanie takiej sesji w szpitalu, w którym pracuje.

– Podejście personelu jest kluczowe. Osoby pracujące na bloku porodowym mają tak wspaniały zawód i są tak blisko tych wszystkich cudów, że czasem nie dostrzegają niezwykłości tej chwili – mówi Agnieszka Dziduszkiewicz z Fotosister.

Fotografce i położnej udało się wspólnie przekonać dyrekcję szpitala do zorganizowania takiej sesji. Wkrótce dostrzeżono, że tego typu fotoreportaże mogą być nową formą promocji szpitala. „U nas rodzi się jak w Ameryce” – chwalił się później dyrektor jednego ze szpitali.

Poród w obiektywie

„To jest ekshibicjonizm! Ani to cudne, ani piękne! Nie wiem, po co mam pamiętać okropny ból i cierpienie! Pięknie to jest już po wszystkim, ale nie w trakcie” – komentuje temat sesji porodowych internautka Iva.

Jak przyznaje Agnieszka Dziduszkiewicz, fotografuje kobiety w taki sposób, w jaki ona sama chciałaby siebie widzieć.

– Niektórzy nazywają to reportażem porodowym, ale to nie brzmi dobrze. Reportaż to pokazywanie rzeczy takimi, jakie są naprawdę. Ja pewnych rzeczy nie pokazuję – mówi Dziduszkiewicz. – To nie jest dokumentacja medyczna, tylko dokumentacja emocji, które towarzyszą całemu wydarzeniu. Nigdy nie staję z aparatem od strony nóg rodzącej mamy. To jest strefa zarezerwowana dla lekarza i położnej. Nie fotografuję też zabiegów. Dla mnie najważniejsze jest to, aby nie przeszkadzać.

sesje porodowe

Zdaniem Katarzyny Żak, nie każdy fotograf może być wpuszczony na salę porodową:

– To musi być osoba, która potrafi się odnaleźć w tej sytuacji i która będzie przestrzegać pewnych zasad dotyczących i pracy, i intymności – mówi położna. – Podejrzewam, że wśród fotografów mogą się znaleźć osoby, które byłyby zbyt nachalne, albo zbyt chętne do zrobienia dobrego zdjęcia kosztem całej atmosfery porodu. Współpracuję z panią fotograf, która doskonale potrafi to wyczuć i w ogóle w żadnym momencie nam nie przeszkadza. Konsultuje z nami wiele kwestii, dobrze się przygotowuje. Nigdy się też nie stresowaliśmy, że patrzy nam na ręce – dodaje.

Fotograf na porodówce to cichy obserwator. Nie przeszkadzać – to jedno z jego głównych zadań.

– Fotograf była bardzo dyskretna, w ogóle nie odczuwałam jej obecności – wspomina Joanna Wilaszek, która zdecydowała się na sesję porodową.

Obecność fotografa przy porodzie nie oznacza, że nie odstępuje on mamy na krok. W każdej chwili na prośbę mamy może wyjść z sali. – To nie jest tak, że jestem przy rodzicach cały czas. Często zostawiam ich samych, aby pobyli tylko ze sobą – mówi Dziduszkiewicz.

sesje porodowe 3

Podczas pracy na sali porodowej fotograf nie używa lampy błyskowej, aby nie przeszkadzać wszystkim wokół oraz aby nie podrażniać wzroku nowo narodzonego dziecka. Nieraz w jego pracę włączają się też położne, doradzając gdzie najlepiej się ustawić, aby uchwycić ważny moment.

– Wczucie się w poród i zrozumienie tego, co się tam dzieje, to podstawa udanej współpracy fotografa z personelem medycznym – mówi Katarzyna Żak. – Chęć pracy z tymi ludźmi oraz bycie cieniem, a nie główną osobą, jest ważniejsze niż chęć uchwycenia jakiegoś momentu za wszelką cenę. W czasie porodu najważniejsza jest kobieta, jej partner i  dziecko, nikt inny nie może tam grać pierwszych skrzypiec. Stanięcie z boku, czujność, uważność na atmosferę i intymność są bardzo istotne – dodaje.

Sesja w środku nocy

„Z jednej strony wydaje mi się, że to tak intymne, że nie chciałabym takiej sesji, wiadomo, obcy człowiek z aparatem… Ale z drugiej –  myślę, że to nie lada wyzwanie dla fotografa, praca podczas takiej sesji i ukazanie całej sytuacji w sposób jak najbardziej subtelny…” – komentuje na forum jedna z mam.

Fotograf realizujący reportaże porodowe musi być w każdej chwili gotowy na to, że zostanie „wezwany” do pracy.

– Wykonując tę pracę trzeba być całkowicie dyspozycyjnym, na równi z położną, bo przecież nigdy nie wiadomo, kiedy rozpocznie się poród – mówi Agnieszka Dziduszkiewicz. – Ta praca osobiście wiele mnie też kosztuje. Trudno oddzielić od niej emocje. Podchodzę do tego bardzo empatycznie.

Kontakt z mamą

Jak mówi Agnieszka Dziduszkiewicz na sesję porodową decydują się nieliczne osoby.

– To są ludzie bardzo doceniający tę chwilę. Wydaje mi się, że po prostu chcą uchwycić ten wyjątkowy moment. Ufają mi też, że nie zrobię im złego zdjęcia – mówi.

Jedną z takich osób jest właśnie Joanna Wilaszek, mama, której poród zakończył się cesarskim cięciem:

– Bardzo zależało mi na zachowaniu tego najważniejszego momentu w życiu. Dzięki tym zdjęciom mogę wracać do tej chwili, przeżywać i wzruszać się ponownie.  Dzięki nim mogłam też zobaczyć jak maluszek był ważony i mierzony oraz jak kangurował go tata zaraz po urodzeniu, ponieważ ja w tym czasie byłam jeszcze na sali pooperacyjnej. Po powrocie ze szpitala wspólnie z rodziną i przyjaciółmi mogliśmy się cieszyć tymi chwilami – wspomina.

sesje porodowe

Współpraca między rodzicami a fotografem jest niezbędna dla dobrego efektu. – Mama i jej samopoczucie jest dla mnie najważniejsze – mówi Dziduszkiewicz. – Przed terminem porodu spotykamy się kilka razy, aby dobrze omówić temat sesji. Mama powinna mnie też dobrze poznać, aby się do mnie przekonać. W końcu dopuszcza mnie do najbardziej intymnych momentów swojego życia – dodaje.

Na tym etapie rodzice powinni być też zdecydowani, w jakim miejscu odbędzie się poród. Do ich obowiązku należy poinformowanie szpitala o zamiarze zrobienia reportażu porodowego oraz uzyskania na to pisemnej zgody.

Fanaberie

W odczuciu wielu osób reportaż z porodu to fanaberia, kolejna moda zza oceanu.

– To bardzo delikatny temat. W Internecie publikuję reportaże tylko tych osób, które wyraziły na to zgodę. Dzięki nim w ogóle wiemy, że coś takiego istnieje. Większość rodziców jednak tego nie robi. Mam wykonanych wiele sesji, które nigdy nie ujrzą światła dziennego – mówi Dziduszkiewicz.

Czy jest zatem szansa, aby tego typu fotografia przyjęła się w Polsce?

– To zależy od otwartości personelu medycznego, a wiem, że z tym czasami bywa trudno – mówi Katarzyna Żak. – Widzę jednak, że całe położnictwo w Polsce zaczyna się zmieniać i mam nadzieję, że w końcu pójdzie właśnie w taką prorodzinną stronę. Liczę na to, że w końcu wygra rodzina, a nie medycyna. Wtedy takie rzeczy będą dopuszczane, bo przecież one w żaden sposób nie mogą nikomu zaszkodzić. Uważam, że nie ma nic piękniejszego niż pokazanie w przyszłości swojemu dorosłemu dziecku tego momentu, kiedy się rodziło, oraz tej relacji, jaka była wówczas między rodzicami. Bo tutaj nie chodzi o pokazanie trudu porodu, ale tej miłości, która jest wtedy obecna.

sesje porodowe

sesje porodowe

sesje porodowe

sesje porodowe

sesje porodowe

fot. fotosister.eu

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz