„To potężny krok wstecz” – Joanna Pietrusiewicz o obecnej sytuacji w opiece okołoporodowej (wywiad)
Pin It

Dzisiejsze standardy opieki okołoporodowej od 2019 roku będą działały jako wytyczne środowiska medycznego, a nie jako rozporządzenie ministra zdrowia. Zmiany te wprowadzono na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej i nie były one konsultowane z żadnym środowiskiem zaangażowanym w opiekę okołoporodową. Samo Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że standardy medyczne nie powinny stanowić bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa. Co to wszystko oznacza dla kobiet? O obecnej sytuacji w opiece okołoporodowej, standardach i łamaniu prawa na porodówkach rozmawiamy z Joanną Pietrusiewicz, prezeską Fundacji Rodzić po Ludzku.

Mija miesiąc odkąd okazało się, że zaszły zmiany w prawie likwidujące standardy opieki okołoporodowej. Co dziś wiadomo w sprawie standardów?

Dalej mamy tę samą sytuację prawną, tzn. została zmieniona ustawa i nie było dalszych zmian. Natomiast w związku z szumem, który się pojawił wokół tego tematu, Ministerstwo Zdrowia wydało dwa oświadczenia. Ministerstwo stoi na stanowisku, że nic złego się nie stanie i bardzo wszystkich uspokaja. Nas te słowa zupełnie nie uspokajają. Potwierdzają one wszystkie nasze wątpliwości związane z tym, że przestaniemy mieć prawo do tego, aby rodzić w taki sposób, jaki chcemy. Mamy bardzo poważne podstawy, aby tak było. Ministerstwo na 4 stycznia zwołało spotkanie z organizacjami pozarządowymi, ale niewiele się po nim spodziewam. Na ten moment pod petycją w sprawie przywrócenia standardów opieki okołoporodowej mamy ponad 74 tys. podpisów. W przyszłym tygodniu złożymy ją do pani premier. Satysfakcjonuje nas tylko zmiana art. 22 i nie widzę innej możliwości porozumienia.

Ta zmiana, jaka została wprowadzona w art. 22 ust. 5 Ustawy o działalności leczniczej, dotyczy zaledwie kilku słów. Na czym polega różnica między „standardami postępowania medycznego” a „standardami organizacyjnymi opieki zdrowotnej”?

Słowa mają znaczenie, a już szczególnie jeśli chodzi o ustawy. W standardzie są spisane różnego rodzaju procedury medyczne. Jest dokładnie opisane, jakie badania na jakim etapie należy zrobić, jest zachęcanie do tego, aby kobieta rodziła w sposób aktywny, mogła rodzić w pozycji wertykalnej, przeć w sposób spontaniczny. To wszystko są procedury medyczne i one po prostu przestaną obowiązywać. Trudno powiedzieć, na czym będą polegały te kwestie organizacyjne. To okaże się pewnie za jakiś czas.

Co to wszystko w praktyce oznacza dla kobiet?

W praktyce oznacza to, że kobieta nie będzie mogła przyjść do szpitala z planem porodu, w którym może mieć napisane, że np. chciałaby rodzić w pozycji wertykalnej. Nie będzie mogła powiedzieć, że ma do tego prawo, dlatego że ono już w 2019 roku po prostu przestanie obowiązywać. Rekomendacje to pewnego rodzaju zalecenia, a nie powszechnie obowiązujące prawo. Dlatego kobieta nie będzie mogła powiedzieć: „Mam prawo urodzić w wybranej przez siebie pozycji”. Fakt, że znalazło się to w rozporządzeniu, wynika z sytuacji w jakiej się znajdujemy. Kobiety muszą się domagać tak podstawowych rzeczy, jak poród w innej pozycji niż leżąca. Gdyby to nie był kłopot, gdyby kobiety nie musiały o to walczyć, to ten standard nie musiałby mieć takiej formy. Ale to ciągle jest problem i ciągle musimy się dopominać o tak absolutnie podstawowe rzeczy. Dlatego konsekwencje dla kobiet mogą być bardzo poważne. Już w tej chwili, mimo że standardy obowiązują od wielu lat, wszyscy wiemy, że są poważne kłopoty z wdrożeniem tego dokumentu, tak żeby kobiety mogły rodzić zgodnie z tym, co jest zapisane. Jeśli jeszcze bardziej to prawo zmiękczymy i zmienimy je na rekomendacje, to część szpitali po prostu nie będzie tego realizowała bez ponoszenia żadnych konsekwencji. Poza tym będzie bardzo trudno udowodnić jakąś winę lekarza, tego, że nie podstępuje on zgodnie ze współczesną wiedzą medyczną. Nie chodzi o to, aby zachęcać teraz kobiety, aby masowo szły do sądów, tylko o to, aby mogły bezpiecznie rodzić. Poród to nie jest też czas na wojnę, ale o standardy opieki okołoporodowej będziemy walczyć. One mają chronić kobiety i tylko to może spowodować, że naprawdę będą one rodziły w bezpiecznych warunkach.

Jakie znaczenie dla porodu ma pozycja rodzącej? Dowiedz się więcej na temat pozycji porodowych 

Wiele kobiet na waszym profilu na Facebooku deklaruje gotowość do protestów w sprawie obrony standardów. Bierzecie pod uwagę takie kroki?

Poczekamy na odpowiedź pani premier i zobaczymy co dalej. Jesteśmy zdeterminowane, jeśli chodzi o walkę, bo na pewno tego nie odpuścimy. Natomiast co będziemy robić, na to pytanie jeszcze dzisiaj nie mogę odpowiedzieć. Liczę na to, że wszyscy wykażą się jakimś rozsądkiem, bo naprawdę nie ma żadnego powodu, aby te standardy likwidować. To wyłącznie interes Naczelnej Rady Lekarskiej, więc mam nadzieję, że uda nam się do tego przekonać panią premier.

Tymczasem Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że będzie pracowało nad nowymi standardami. Jak pani to ocenia?

Trochę mi ręce opadają. Po co niszczyć coś, wobec czego jest względny konsensus i środowiska są zgodne? Trzeba robić wszystko, aby te standardy działały w praktyce. Zmienianie tego jest kompletnie bez sensu. Nie widzę w tym żadnego uzasadnienia i celu poza tym, że środowisko Naczelnej Rady Lekarskiej nie chce mieć związanych rąk, bo standard wyraźnie mówi, że wszystko, co jest podejmowane wobec kobiety, ma być robione ze względu na jej indywidualną sytuację.

Trudno chyba też mówić o związywaniu rąk w sytuacji, gdy dotyczy to właśnie wspomnianej już możliwości wyboru dowolnej pozycji porodowej czy możliwości picia wody w czasie porodu.

Oczywiście. Myślę, że to bardziej chodzi o nakładanie pewnego rodzaju obowiązków i w tym jest kłopot. Według standardu po stronie lekarzy jest bardzo duża aktywność – należy zachęcać kobietę do różnych działań, opracować z nią wspólnie plan porodu. Gdyby lekarze postępowali zgodnie ze współczesną wiedzą medyczną, zgodnie z EBM (ang. evidence-based medicine, medycyna oparta na dowodach), to w ogóle nie miałybyśmy o czym rozmawiać, a Fundacja Rodzić po Ludzku nie musiałaby istnieć. Jednak, niestety, prawa kobiet w porodzie są powszechnie łamane i ten standard ma je chronić.

W jakim zakresie są najbardziej łamane prawa na porodówkach?

Kobiety bardzo często mówią o tym, że nie są pytane o zgodę na różnego rodzaju zabiegi czy podanie leku. Jak pokazuje raport Najwyższej Izby Kontroli jest to znaczące, dotyczy ponad 50% kobiet. To niebywałe, że dorośli ludzie, bardzo często zdrowi, poddawani są różnym procedurom bez pytania o zgodę. Kobiety najczęściej narzekają też na brak dostępu do znieczulenia. W Polsce bardzo często podaje się kobietom syntetyczną oksytocynę, która wzmaga akcję skurczową i potęguje ból. Skurcze po oksytocynie się bardzo intensywne, a własny układ hormonalny kobiety nie jest w stanie wyprodukować hormonów, które łagodzą te skurcze. Odmowa podania kobiecie znieczulenia jest czymś nieludzkim. Znieczulenie jest refundowane przez NFZ, jednak w wielu miejscach nie ma możliwości, aby z niego skorzystać. Trzecią bardzo ważną rzeczą, która zostawia ślad w sercu na długie lata, jest to, w jaki sposób traktuje się kobietę. Mówimy tutaj o podstawach, o tym, że czasami trzeba się zatrzymać i popatrzeć nie na wyniki badań, tylko na tę kobietę. Chodzi po prostu o empatyczną, ludzką postawę. Być może dla położnej i lekarza dany poród jest dziesiątym w ciągu dnia, ale dla kobiety może to być jedyny poród w życiu. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze cały wachlarz spraw związanych z pozycją porodową, czy tego, jak się kobietom pomaga po porodzie, że nie wspiera ich się w karmieniu piersią oraz fakt, że w szpitalu łatwiej jest otrzymać dla dziecka mleko modyfikowane niż poradę laktacyjną.

Polecamy: Karmienie piersią w Polsce – rozmowa z Tomaszem Chodkowskim

W jednym z wywiadów zwróciła też Pani uwagę na manipulację na porodówkach. Jak ona się przejawia?

Kiedyś, jeszcze 20 lat temu, stosunek do kobiet na sali porodowej był bardzo jednoznaczny. Najczęściej personel był dość niemiły, a często bardzo arogancki. Kobietom łatwo było odróżnić, co było dobre, a co złe. Właściwie teraz, gdy patrzymy na to zjawisko, można powiedzieć, że była to przemoc wobec kobiet i werbalna, i fizyczna – unieruchomienie kobiety pasami, kazanie jej leżeć, niemożność wydawania żadnych dźwięków, wyzwiska itd. To było po prostu jasne, że było to złe. Dużo zmieniło się w tym zakresie na salach porodowych i oczywiście zdarzają się jeszcze przypadki traktowania kobiety w sposób haniebny, to jednak skala występowania tego zjawiska bardzo się zmniejszyła. Teraz zdecydowanie trudniej kobietom odróżnić sytuację łamania praw i jest to związane z „miłą obsługą klienta”. Kobiety mają poczucie, że wszyscy wokół są mili i zaangażowani, a jednak… Podawane są kobietom leki bez pytania o zgodę, nacięcie krocza wykonywane jest często bez zgody rodzącej kobiety, brak informacji o tym, co dzieje się w trakcie porodu czy informacji o tym, co dzieje się dzieckiem, brak informacji o podaniu leków dziecku – to przykłady łamania prawa, ale ponieważ personel jest bardzo miły, mamy takie poczucie, że jest on po naszej stronie. Trudno mieć o coś pretensje, bo pewnie ta pani się stara, jest uśmiechnięta, choć w międzyczasie przyszła i wstrzyknęła coś do kroplówki. Wbrew pozorom teraz trudniej jest kobietom powiedzieć, że złamano wobec nich prawa. Musimy wtedy wskazać osobę, która to zrobiła, a ta była przecież dla nas dobra. Gdy kobieta wychodzi ze szpitala, ma poczucie, że właściwie wszyscy byli serdeczni, ale jak analizuje wszystko, co się działo, okazuje się, że naruszono jej prawa. Jeśli dodatkowo zniesione zostaną obowiązki wobec lekarzy i położnych zawarte w standardzie, nasz powolny proces poprawy opieki okołoporodowej jeszcze bardziej zwolni albo w ogóle się zatrzyma.

Standard opieki okołoporodowej w obecnej formie ma obowiązywać do końca 2018. Jako Fundacja wielokrotnie przekonywaliście, że warto znać ten dokument i swoje prawa. Dlaczego to jest tak ważne, aby kobiety były tego wszystkiego świadome?

Sama świadomość bardzo często powoduje, że nasza pozycja w relacji z personelem jest zupełnie inna. Dlatego mamy spisane te prawa, aby podnieść pozycję kobiety w strukturze szpitalnej. Sama świadomość, że mogę rodzić w wybranej pozycji wertykalnej oznacza, że w czasie porodu będę szukać takiej możliwości. Czasami dotyczy to także pozawerbalnych komunikatów, które kobieta wysyła i personel je przyjmuje – czy ta kobieta wie, czego chce? czy wie, co jest dla niej ważne? Poza tym sama świadomość do czego mam prawo pozwala powiedzieć: „Tak, chcę kucnąć”, „Proszę mi powiedzieć, dlaczego ktoś chce mi zabrać dziecko po porodzie?”. Już same pytania, które się zadaje, pokazują, że znamy swoje prawa. Bardzo często kobiety mówią o tym, że jeśli przychodzi się do porodu przygotowanym i świadomym swoich praw, to lepiej pracuje się z położną. Położna może wtedy zawsze odnieść się do tego, że kobieta życzy sobie czegoś, bo to jest jej prawo. W związku z tym łatwiej jest przepchnąć różne potrzeby kobiet w szpitalu, który niekoniecznie jest tym zainteresowany.

„Co mi ze znajomości swoich praw, skoro i tak są łamane” – jak Pani reaguje na tego typu hasła?

Jeśli tych praw nie będzie, to nie będziemy miały o co się upominać. Jeśli zaakceptujemy fakt, że normą jest nieprzestrzeganie prawa, to nic się nie zmieni, nie musimy godzić się na kiepską opiekę. Rozwiązaniem sytuacji nieprzestrzegania standardów nie jest ich likwidacja, ale rzetelna analiza sytuacji oraz wyciąganie konsekwencji wobec osób i instytucji naruszających prawo. Walczymy o to, aby przestać łamać te prawa. To nie jest tak, że one są łamane wszędzie. Są szpitale, gdzie kobiety rodzą zgodnie ze standardami, w których poród jest wydarzeniem nie tylko medycznym, ale też intymnym, rodzinnym, duchowym. Są takie miejsca. Standardy są nam potrzebne po to, aby móc powiedzieć: „Mam do tego prawo”. Można o nie zawalczyć, mimo tego że są w niektórych miejscach łamane. To jest jak z ograniczeniem prędkości. Są miejsca w Warszawie, gdzie te ograniczenia są często łamane, ale czy to oznacza, że należy je znieść? Nie, bo one służą bezpieczeństwu i należy robić wszystko, aby ludzie rzeczywiście jeździli bezpiecznie. Podobnie jest w porodzie – trzeba robić wszystko, aby te standardy obowiązywały powszechnie, bo one służą bezpieczeństwu kobiet i dzieci.

Poznaj swoje prawa: Kampania „Rodzę – Mam prawa”

Zmiany w ustawie, które zostały wprowadzone, nie dotyczą tylko standardu opieki okołoporodowej. Co jeszcze obejmują?

Są jeszcze dwa standardy, które również przestaną obowiązywać. To standardy dotyczące łagodzenia bólu oraz ciąży powikłanej i niepowodzeń położniczych. Obydwa zostały wypracowane z inicjatywy środowiska medycznego, a nie pacjenckiego.

I są one od niedawna. Jeszcze nie zdążono ich wdrożyć.

Właściwie zaczęły one obowiązywać dopiero od kilku miesięcy, a już jesteśmy w sytuacji, że za chwilę przestaną. Jeśli się nic nie zmieni, to prawdopodobnie nigdy nie zaczną obowiązywać. Tak właśnie w Polsce przestrzega się prawo.

Fundacja Rodzić po Ludzku zgłaszała też liczne wątpliwości w związku z wprowadzaną koordynowaną opieką nad kobietą w ciąży (tzw. KOC). Inne środowiska również mają co do niej wiele zastrzeżeń, powstawały też różne petycje w tej sprawie. Mimo to KOC jest wdrażany.

O tym, co jest dla kobiet ważne i czego potrzebują, nie decydują wcale kobiety ani środowiska, które są blisko nich, tylko urzędnicy. Po prostu szlag mnie trafia, jak o tym mówię. Nikt nie poprawia opieki w taki sposób, aby odpowiadała potrzebom kobiet, tylko robią to urzędnicy, aby pasowało to do ich wizji. Delikatnie mówiąc, jestem po prostu oburzona, że tak łatwo decyduje się o zdrowiu i o życiu kobiet, że robią to urzędnicy, którzy są ślepi i głusi na głos środowiska. Do niczego dobrego to nie doprowadzi. Opieka koordynowana to duże zagrożenie dla wolności wyboru i tak naprawdę też dla samej opieki. Ten pomysł NFZ w ogóle nie był konsultowany, nie było żadnego panelu, w którym różne środowiska miałyby okazję wypowiedzieć swoje racje. To według mnie po prostu kuriozum. W mojej opinii jest to nieodpowiedzialne i nieetyczne. Nie wolno po prostu tego robić. Tutaj naprawdę chodzi o zdrowie kobiet i dzieci. Nie wiem jakie będą dalsze losy tego pomysłu. Do tej pory nikt nie chce tych wszystkich głosów usłyszeć. Debata w sejmie, która miała się odbyć w tej sprawie, została odwołana. Odbyła się ona u Rzecznika Praw Obywatelskich, natomiast nikt z decydentów NFZ ani Ministerstwa Zdrowia na nią nie przyszedł. Mamy takie poczucie, że nikogo to nie interesuje. Natomiast na debatę przybyły oczywiście kobiety i położne, bo to jest temat, który wszystkich niepokoi. Dochodzą do nas informacje, jak działa ten pomysł, i nie są one dobre. To po prostu powrót do rejonizacji. W sytuacji, kiedy mamy tak kiepską opiekę, możliwość wyboru różnych placówek, które odpowiadają naszym potrzebom, jest jedynym ratunkiem. Mogę wybrać lekarza, z którym się czuję bezpiecznie oraz szpital, który najbardziej mi pasuje i być pod opieką położnej, którą znam. W ten sposób możemy ratować się w tej chorej sytuacji i to nam zostanie po prostu odebrane. To, co się wydarzyło w ciągu ostatnich paru miesięcy, jest potężnym krokiem wstecz.

Polecamy: Koordynowana opieka nad kobietą w ciąży (KOC) – o co w niej chodzi i co oznacza dla kobiet?

Ma Pani poczucie, że dwudziestoletnia praca Fundacji zostaje zaprzepaszczona?

Tu nie chodzi o nasza pracę, tylko o to w jaki sposób kobiety będą rodziły. Nie można też na to wszystko nie patrzeć w kontekście przeszłości, na to jak wyglądała opieka 20 lat temu i co się zmieniało. Widzimy powolny proces i zmianę na lepsze, z każdym rokiem udaje się coraz więcej. To są jednak zbyt wolne zmiany i wolałabym żeby to się działo dużo szybciej, ale być może tak po prostu musi być. Natomiast wiem, że bez kontroli państwa i jego systematycznej troski, to się po prostu nie uda. Szpitale mają swoje problemy, swoje kłopoty finansowe i pacjent bardzo często jest tam na ostatnim miejscu.

Zapowiada się trudny rok?

Może nawet trochę decydujący? Ale jestem pełna dobrej wiary.

Mimo wszystko?

Muszę. I mam nadzieję, że głos tysięcy ludzi zostanie jednak wysłuchany.


Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz