Pin It

Poród już za tobą? Tylko teoretycznie, bo jego termin minął już kilka dnia temu, a ty nie potrafisz zmrużyć oka z obawy przed indukcją, czyli sztucznym wywołaniem porodu. Poza kilkoma innymi sytuacjami, ciąża przenoszona to najczęstszy powód wywoływania porodu. Kiedy rzeczywiście trzeba poddać się indukcji? Sprawdź!

Zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia prawidłowy czas trwania ciąży powinien wynosić od 37. do 41. tygodni. Jeśli poród rozpocznie się między 22. a 36. tygodniem zostanie uznany za przedwczesny, natomiast ciąża, która trwa dłużej niż 42 tygodnie zakwalifikowana zostanie do tak zwanej ciąży przeterminowanej. Zarówno jedna, jak i druga sytuacja zagraża zdrowiu i życiu matki i dziecka.

Bez ochoty na wyjście

Większość mam jest zdania, że maluch sam najlepiej wie, kiedy wyjść na świat i bardzo boi się sztucznego wywoływania porodu. – Taki argument wynika zawsze ze strachu i przekonania przyszłej mamy o tym, że natura „wie co robi”. Bywa nawet tak, że kobiety, u których poród został wywołany sztucznie czują się źle z faktem, że same nie dały rady, chociaż nie mają  żadnych podstaw do takiego myślenia – wyjaśnia Dagmara Olcha, położna.

Czym takie „nie danie rady” jest spowodowane? Jak wynika z badań przeprowadzonych przez norweskich specjalistów w tej dziedzinie, ryzyko przenoszenia ciąży wzrasta do 27. procent u kobiet, których poprzednie dzieci urodziły się po przewidywanym terminie porodu. Takie ryzyko wzrasta aż do 50. procent jeśli dwie poprzednie ciąże były przeterminowane. Dodatkowo, do przedłużającego się porodu mogą przyczynić się wady wrodzone płodu, które utrudniają prawidłowe funkcjonowanie mechanizmów inicjujących poród. Warto pamiętać również o tym, że kobieta, która sama urodziła się po przewidywanym terminie, może mieć problem z urodzeniem dziecka o właściwym czasie – ryzyko u takich kobiet wzrasta trzykrotnie. Bardzo często przenoszenie ciąży zdarza się wówczas, gdy we wczesnym etapie ciąży płód był zagrożony i przyszła mama przyjmowała leki na jego podtrzymanie.

Diagnoza – wywołujemy!

Po takich słowach lekarza, większość przyszłych matek zwyczajnie się boi i jest to zrozumiałe. Jeśli po upływie kilku dni od przewidywanej daty porodu „nic się nie dzieje”, kobieta powinna zgłosić się do swojego lekarza ginekologa. To on zbada ciężarną i zadecyduje co dalej. – Przez lata nasłuchałam się o domowych sposobach wywoływania porodu. Kobiety próbują wtedy pić wywary z ziół i malin, które w dużych ilościach mogą im zaszkodzić zamiast pomóc – ostrzega położna. Tylko lekarz może stwierdzić, co dzieje się z płodem i wybrać jedną z dróg postępowania: czekanie, indukcję lub cesarskie cięcie. Ginekolog może dać twojemu maluchowi jeszcze kilka dni „zwłoki” pod warunkiem, że będzie to bezpieczne dla mamy i dziecka. Decyzja o wywołaniu porodu zapadnie wtedy, gdy dziecko spędza w brzuchu mamy już 42. tydzień. Taka diagnoza wynika przede wszystkim z faktu, że dziecko cały czas rośnie, a organy (np. łożysko), które do tej pory zapewniały maluchowi prawidłowy wzrost i rozwój, nie pracują już na tyle wydajnie, bo ich czas funkcjonowania jest ściśle określony i próba wydłużenia go może skończyć się groźnym powikłaniem dla płodu. Decyzję o indukcji może przyspieszyć też kilka innych czynników, które występują zdecydowanie rzadziej niż przenoszenie ciąży – mianowicie: choroba ciężarnej, konflikt serologiczny, zahamowanie wzrostu płodu, zbyt szybkie pęknięcie pęcherza płodowego oraz niewydolność łożyska.

Skurcze w kroplówce

Do wywołania porodu stosowana jest obecnie oksytocyna, która podawana jest pacjentce w postaci kroplówki. – Oksytocyna dozowana jest powoli, jej dawka zwiększana jest z minuty na minutę, a jej głównym zadaniem jest wywołanie skurczów macicy. Bez nich poród naturalną drogą nie może się odbyć, ponieważ skurcze są niezbędne do tego, aby rozwarcie szyjki macicy zwiększało się, dzięki czemu dziecko będzie mogło przedostać się do kanału rodnego. Taki jest cel podania kroplówki i najczęściej osiągnięcie go nie jest natychmiastowe, bo kobieta może spędzić przy kroplówce nawet kilka godzin, zanim rozpocznie się postęp porodu – wyjaśnia  Dagmara Olcha.

Zdrowe „bycie na czas”

– Mimo tego, jak bardzo kobiety boją się wywołania porodu, powinny w pierwszej kolejności pomyśleć o tym, że zbyt długi czas przebywania dziecka w brzuchu mamy jest bardzo groźny. W tym czasie może dojść do nieodwracalnych zamian, na które lepiej nie narażać ani siebie, ani płodu – nawet za cenę bólu, którego wzrost nie zawsze idzie w parze z podaniem oksytocyny – podkreśla położna. Naukowcy, którzy przyjrzeli się dzieciom urodzonym po terminie stwierdzili, że dzieci te są obciążone wyższym odsetkiem umieralności w pierwszych dwóch latach życia oraz częściej chorują na poważne schorzenia w pierwszym roku życia. Podobna diagnoza tyczy się również rodzących, u których wraz z przedłużającym się terminem porodu zwiększa się prawdopodobieństwo wystąpienia krwotoku w czasie rodzenia dziecka.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

BRAK KOMENTARZY

Odpowiedz